Dziś wyruszymy w bardzo nietypową podróż – na bezludną wyspę! Będziemy oczywiście towarzyszyć Robinsonowi Crusoe. Najpierw jednak zastanówmy się, jak to się stało, że został rozbitkiem…
- Bohater urodził się w angielskim mieście York. Od małego chciał żeglować po morzach, ale jego rodzina na to nie pozwalała, dlatego uciekł z domu. Takim sposobem trafił do Londynu, żeglował i prowadził interesy. Dostał się do niewoli, a kiedy udało mu się uciec, został plantatorem w Brazylii.
- Podczas wyprawy po niewolników statek, którym płynął Crusoe, rozbił się u ujścia rzeki Orinoko. Rzeka ta ma źródło w Ameryce Południowej, w Wenezueli. Uchodzi deltą do Atlantyku. W porze deszczowej rzeka wylewa i na obszarze delty tworzy się jedno z największych bagien na świecie.
- Robinsonowi udało się ocaleć z katastrofy. Zupełnie samotny trafił na wyspę, na brzegu której rozbił się wrak statku. Jak sam przypuszczał, znalazł się na jednej z wysp Wybrzeża Karaibskiego. Powieść Daniela Defoe to oczywiście fikcja literacka, więc ta konkretna wyspa nie istnieje. Czy aby na pewno?
- Na mapie Oceanu Spokojnego można znaleźć jednak wyspę nazywającą się po prostu „Robinson Crusoe”. Należy ona do chilijskiego archipelagu Juan Fernández. Wcześniej była znana jako Más a Tierra, a za jej popularność odpowiada Alexander Selkirk – korsarz, którego losy były inspiracją dla Daniela Defoe. Selkirk spędził cztery lata i cztery miesiące na wyspie zupełnie sam. Zbudował sobie schronienie, polował i szył ubrania. Zanim został ocalony, zdziwaczał i miał trudności w porozumiewaniu się własnym językiem. Jego powrót do Londynu, stał się prawdziwą sensacją!
- Czy wyspa Robinson Crusoe jest dziś dzikim i odludnym miejscem? Nie! Na dokładnie 47,94 km² zamieszkuje 633 mieszkańców, którzy utrzymują się z rybołówstwa i turystyki. To właśnie chęć zarobku była powodem, dla którego chilijski rząd zmienił nazwę wyspy.
- Książka Daniela Defoe od razu po wydaniu zyskała ogromną popularność, wielu badaczy zastanawiało się, ile prawdy było w jego historii. Część z nich wierzyła, że skoro akcja toczy na Karaibach w pobliżu rzeki Orinoko, opisaną bezludną wyspą musi być Tobago. Niestety ta teoria nie jest prawdopodobna. Tobago nie jest małe, nie było bezludne już w czasach powstania książki, ani tym bardziej nie odwiedzali go kanibale, których obawiał się Crusoe.
Dowodem na to, że opisana w książce wyspa jest wytworem fantazji jest sama natura. Daniel Defoe opisał bardzo bogaty, ale łagodny klimat. Rosły tam winogrona, melony i cytryny, żyły foki i pingwiny. Takiego miejsca próżno szukać na Karaibach. Panujący tam tropikalny klimat jest wilgotny i upalny. Nie znajdziemy tam także wymienionych przedstawicieli flory i fauny.
Grafika: Karolina Rymut

Robinson Crusoe
Postaci Robinsona Cruzoe nie trzeba nikomu przedstawiać. Podróżnik, marynarz, śmiałek kochający przygody trafia w wyniku katastrofy morskiej jako rozbitek na bezludną wyspę, gdzie zostaje zdany tylko na własne siły oraz na łaskę i niełaskę dzikiej przyrody. Nie posiada niczego poza wiedzą i umiejętnościami, a musi przecież zatroszczyć się o jedzenie, ubranie, schronienie czy wreszcie własne bezpieczeństwo.
Jak potoczą się losy Robinsona? Czy cywilizacja jest w stanie ocalić człowieka przed śmiercią i zapewnić mu przetrwanie pośród tak niesprzyjających warunków? Postać ta stała się znanym w całej kulturze symbolem zwycięstwa intelektu i siły woli człowieka nad naturą.
Przedstawiamy wydanie lekturowe Robinsona Cruzoe w tłumaczeniu Józefa Birkenmayera – jest to pełny przekład oryginału, bez uproszczeń. Zapraszamy do lektury!








