Rok 1984

12 · Rok 1984 na papier niekończący się, niespokojny monolog, który od lat kołatał się po jego głowie. Jednak w tej chwili nawet monolog wyparował. Na domiar złego zaczęły go nieznośnie swędzieć żylaki. Nie odważył się po - drapać, bo zawsze, kiedy go podkusiło, było jeszcze gorzej. Mijały sekundy. Świadomość Winstona wypełniała pusta kartka, swędzenie skóry nad kostką, jazgot wojskowej muzyki i lekki szum w głowie po wypiciu ginu. Zaczął pisać nagle, w porywie czystej paniki, tylko częściowo kontrolując to, co wyłania się na kartce przed jego oczami. Stawiał małe dziecinne literki, układające się w chaotyczne zdania. Gubił najpierw duże litery, a w końcu nawet kropki. 4 kwietnia 1984 r. Wczoraj wieczorem kino. Wszystkie filmy wojenne. Jeden bardzo dobry o statku pełnym uchodźców, ostrzelanym gdzieś na Morzu Śródziemnym. Widzowie bar - dzo rozbawieni widokiem tłuściocha próbującego uciec wpław przed helikopte - rem. Najpierw pokazali, jak płynie podobny do morświna, potem kamera ujęła go przez celowniki śmigłowca, po chwili był pełen dziur, a morze wokół niego zmieniło kolor na różowy. Utonął nagle, jakby dziury od kul przepuszczały ​wodę, a kiedy szedł na dno, widownia wyła ze śmiechu. Potem pokazali szalupę ratun - kową pełną dzieci, a nad nią śmigłowiec. wśród nich była kobieta w średnim wieku, wyglądała na żydówkę siedziała na dziobie trzymając w ramionach ma - łego chłopca, może trzyletniego. mały krzyczy ze strachu i chowa głowę w jej pier - siach, jakby próbował się w nią wcisnąć, a kobieta obejmuje go ramionami i po - ciesza, chociaż sama jest sina ze strachu, Cały czas obejmowała go z całych sił, jakby wierzyła w to, że ​jej ramionamogą powstrzymać kule następnie helikopter zrzucił na nich dwudziestokilogramową bombę był niesamowity rozbłysk i sza - lupa zapłonęła, jak pudełko od zapałek. potembyło fantastyczne ujęcie ramienia dziecka wznoszącego się wysoko w powietrze, pokazywali to ze śmigłowca z ka - merą na dziobie i rozległa się burza oklasków z miejsc dla partyjnych, ale jakaś kobieta z tyłu, w części sali dla proli, nagle zaczęła się awanturować i krzyczeć, że nie wolno takich rzeczy pokazywać bo tu somdzieci, żeby się klupli w tyn gupi łeb, dopóki nie wyrzuciła jej milicja Nie sądzę, żeby coś jej się stało Nikogo nie obchodzi, co wygadują prole. Typowa prolska reakcja tacy nigdy… Winston przestał pisać, po trosze dlatego, że chwycił go skurcz. Nie miał pojęcia, czemu wylał na papier ten kubeł pomyj. Ciekawe było jednak to, że ta bazgranina wywołała zupełnie inne wspomnienie, do tego stopnia kla - rowne, że poczuł się niemal tak​, jakby je zapisywał. Uświadamiał sobie teraz, Winston – dolegliwości zdrowotne

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2