Proszę państwa do gazu. Ludzie, którzy szli

20 · Tadeusz Borowski w obozie i psychicznie przygoto- wują się na ciężką walkę o byt. Nie wiedzą, że zaraz umrą i że złoto, pie- niądze, brylanty, które zapobiegli- wie ukrywają w fałdach i szwach ubrania, w obcasach butów, w za- kamarkach ciała – już im nie będą potrzebne. Fachowi, rutynowani lu- dzie będą im grzebać we wnętrznoś- ciach, wyciągną złoto spod języka, brylanty z macicy i kiszki odchodo- wej. Wyrwą im złote zęby. W zabitych szczelnie skrzyniach odeślą do Berlina. Czarne postacie esmanów chodzą spokojne, fachowe. Pan z notatnikiem w ręku robi ostatnie kreski, dopełnia liczby: piętnaście tysięcy. Dużo, dużo aut pojechało do krematorium. Już kończą. Trupy porozkładane na rampie zabiera ostatnie auto, klamoty są załadowane. Kanada objuczona chlebami, marmoladą, cukrem, pachnąca perfumami i czystą bielizną, ustawia się do odmarszu. Kapo kończy ładowa- nie kotła od herbaty złotem, jedwabiami i czarną kawą. To na bramę dla wachmanów: puszczą komando bez kontroli. Parę dni obóz będzie żył z tego transportu: zjadał jego szynki i kiełbasy, konfitury i owoce, pił jego wódki i li- kiery, będzie chodził w jego bieliźnie, handlował jego złotem i tłumokami. Wiele wyniosą cywile za obóz, na Śląsk, do Krakowa i dalej. Przywiozą papie- rosy, jajka, wódkę i listy z domu. Parę dni będzie obóz mówił o transporcie „Sosnowiec- -Będzin”. Był to dobry, bogaty transport. Gdy wracamy do obozu, gwiazdy poczynają blednąć, niebo staje się coraz bardziej przezroczyste, podnosi się nad nami, noc przejaśnia się. Zapowiada się pogodny, upalny dzień. Z krematoriów ciągną potężne słupy dymów i łączą się w górze w olbrzy- mią, czarną rzekę, która niezmiernie powoli przewala się przez niebo nad Birkenau i niknie za lasami w stronę Trzebini. Transport sosnowiecki już się pali. Mijamy oddział SS idący z bronią maszynową na zmianę warty. Idą równo, człowiek przy człowieku, jedna masa, jedna wola.  – Und morgen die ganze Welt… 40  – śpiewają na całe gardło.  – Rechts ran! Na prawo! – pada od czoła komenda. Usuwamy się im z drogi. 40  Und morgen die ganze Welt… (niem.) – A jutro cały świat… , fragment pieśni hitlerowskiej. Dehumanizacja ludzi – ocena transportów pod kątem tego, ile jedzenia na nim zyskano Żydzi zamknięci w wagonie towarowym

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2