Folwark zwierzęcy

18 · Folwark zwierzęcy nadawała mu nieco głupi wygląd i rzeczywiście, koń nie był najinteligen - tniejszy, ale cieszył się powszechnym szacunkiem z powodu silnej woli i ogromnej pracowitości. Po koniach przyszli Muriel, biała koza, i osioł Benja - min. Benjamin był najstarszym zwierzęciem na folwarku, miał też najtrudniejszy charakter. Rzadko się odzywał, a kiedy coś powiedział, zwykle była to cyniczna uwaga; na przykład mawiał, że Bóg dał mu ogon do odpędzania much, ale on wolałby nie mieć ani ogona, ani much. Tylko on spośród zwierząt nigdy się nie śmiał. Zapytany dlaczego, odpowiadał, że nie widzi powodu do śmiechu. Niemniej jednak, choć otwarcie się do tego nie przyznawał, był bardzo przywiązany do Boxera; razem spędzali niedziele, pasąc się w milczeniu na małym wybiegu za sadem. Zaledwie konie się położyły, stadko kacząt, które straciły matkę, cicho po - piskując, przydreptało do stodoły i błąkało się w poszukiwaniu miejsca, gdzie nikt ich nie nadepnie. Clover otoczyła je przednią nogą, tworząc mur, za któ - rym wtulone w siebie kaczęta natychmiast zasnęły. W ostatniej chwili wbie - gła lekkim krokiem, żując kostkę cukru, Mollie, ładna, choć głupawa siwa klacz, która zwykle ciągnęła bryczkę pana Jonesa. Zajęła miejsce z przodu i potrząsała białą grzywą w nadziei, że inni zauważą wplecione w nią czerwone wstążki. Na samym końcu weszła kotka, rozejrzała się w poszukiwaniu najcieplejszego miejsca, a potem wcisnęła się pomiędzy Boxera i Clover; w czasie przemówienia Ma - jora mruczała z zadowoleniem, nie słuchając tego, co mówił. Wszystkie zwierzęta były już obecne, z wyjątkiem Mojżesza, oswojonego kruka, śpiącego na żerdzi za tylnymi drzwiami. Kiedy Major spostrzegł, że ze - brani zajęli wygodne miejsca i czekają z uwagą, chrząknął i rozpoczął: – Towarzysze, słyszeliście już o dziwnym śnie, jaki mia - łem ostatniej nocy. Jednak przejdę do tego snu później. Najpierw chciałbym powiedzieć coś innego. Nie sądzę, to­ warzysze, żebym był z wami jeszcze wiele miesięcy, ale za - nim umrę, czuję się w obowiązku przekazać wam mądrość, którą posiadłem. Miałem długie życie, wiele czasu na rozmyślania, leżąc samotnie w swoim boksie, i myślę, że zrozumiałem naturę życia na tej ziemi równie dobrze, co inne zwierzęta. O tym pragnę z wami porozmawiać. Pomyślcie, towarzysze, jak wygląda to nasze życie? Spójrzmy prawdzie w oczy: jest nędzne, krótkie i przepełnione pracą. Rodzimy się, dostajemy tyle pożywienia, by nie umrzeć z głodu, a ci z nas, którzy się do tego nadają, zmuszani są do pracy na granicy wytrzymałości; gdy przestajemy być uży - teczni, bardzo szybko zarzyna się nas z niewyobrażalnym okrucieństwem. Żadne zwierzę w Anglii, które ukończyło rok życia, nie zaznało szczęścia ani Benjamin – przedstawienie postaci Mollie – przedstawienie postaci Przemówienie Majora na temat równości zwierząt i wrogości wobec człowieka

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2