Pamiętnik Czarnego Noska - Janina Porazińska

ႍ႐ Tam, za szybą, na jezdni dzwoniły tramwaje, huczały samo- chody. A po chodniku w jedną i drugą stronę przemykali ludzie. Przed wystawą często stawały dzieci. Z tych dzieci to mi się wyjątkowo podobała jedna dziewczynka. Nosiła krótki płaszczyk i rękawiczki. Zawsze rano stawała przed wystawą, stukała palcem w szybę i mówiła: – Dzień dobry, misiu! A gdy wracała ze szkoły, to też stawała przed szybą i patrzyła na mnie, nawet wtedy, gdy padał deszcz. Więc tak się pokochaliśmy: ta dziewczynka i ja. Bardzo chciałem być jej synkiem i bardzo się bałem, żeby mnie ktoś inny nie kupił. Aż tu raz wchodzi do sklepu taki gruby jegomość, sapie, każe sobie pokazywać zabawki. Ale nic mu się nie podoba, więc wszystkim szmyrga, krzyczy na sprzedawczynię i się targuje. Wreszcie woła niegrzecznie: – Pokazać mi tego z wystawy! – I grubym palcem wskazuje na mnie. Serce we mnie zamarło. – Czy on piszczy? – Jegomość złapał mnie i nacisnął mój brzu- szek tak mocno, aż mi w oczach pociemniało. Pisnąłem jakimś nieswoim głosem. – A to co jest? Małpka? Pokazać mi ją! – Grubas rzucił mnie na stół i złapał małpkę. Ach, uciec, uciec, schować się, aby mnie nie kupił! Chwyciłem się sukienki sprzedawczyni i szybko zsunąłem na dół. Pod ladą leżały puste pudełka i pogniecione papiery. Zagrze- bałem się w te rupiecie. Długo jeszcze gruby szalał po sklepie, wreszcie się wyniósł. – Co kupił? – zaskrzeczała zza kasy sucha, żółta właścicielka sklepu.

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2