Chłopcy z Placu Broni

– Macie natychmiast się pogodzić – skarcił ich Boka – albo was stąd wyrzucę! Możemy walczyć z wrogiem tylko wtedy, gdy nas łączy przyjaźń! Zwaśnieni koledzy odwrócili się do Boki i niechętnie podali sobie dłonie. Ledwo uścisnęli sobie ręce, gdy Barabás przemówił: – Prezydencie! – O co chodzi? – Mam jedną uwagę. – Tak? – Że… że jeśli przypadkiem Czerwone Koszule nas nie za- atakują, to… wtedy… znów mógłbym być zły na Kolnaya, bo… Boka spojrzał na niego wzrokiem, który mógłby zabijać: – Milcz! I Barabás zamilkł. Ale złość wciąż w nim siedziała i wiele by dał, żeby móc w tym momencie walnąć między żebra Kolnaya, który uśmiechał się radośnie… – A teraz – rzekł Boka – szeregowy, podaj mi plan wojny! Nemecsek usłużnie sięgnął do kieszeni i wyjął kartkę papieru. To był plan wojny, opracowany przez Bokę dzisiaj po obiedzie. Plan wojny był następujący: Rozłożył go na kamieniu, a chłopcy skupili się dookoła. Każdy z niecierpliwością czekał, aby zobaczyć, gdzie zostanie przydzie- lony i jaką rolę otrzyma. A Boka zaczął objaśniać plan wojny: – Słuchajcie uważnie! Skupcie się na rysunku! To mapa na- szego imperium. Według relacji szpiegów wróg zaatakuje rów- nocześnie z dwóch stron: z ulicy Pawła i ulicy Marii. A teraz po kolei. Dwa kwadraty z literami A i B to dwa oddziały wyznaczone do obrony wejścia. Oddział A składa się z trzech ludzi pod do- wództwem Weisza. Oddział B również składa się z trzech ludzi pod dowództwem Leszika. Wejścia od ulicy Marii będą bronić 108

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2