Król Maciuś Pierwszy
134 – Dobrze – powiedział Maciuś – niech pan zaczeka, aż załatwię dzieci, bo to są ich godziny, a potem rozmówię się z panem. – A czy wasza królewska mość pozwoli mi zostać w sali tronowej? Będę spokojnie stał i nie będę przeszkadzał. A jutro napiszę do ga - zet, jak odbywa się audiencja u króla, bo to będzie bardzo ciekawe dla tych, którzy czytają gazety. Maciuś kazał dać dziennikarzowi krzesło i on przez cały czas coś zapisywał do swego kajetu. – No, proszę mówić – powiedział Maciuś, kiedy już ostatni chło - piec wyszedł z sali tronowej. – Królu – zaczął dziennikarz – nie będę wiele czasu zajmował. Powiem krótko. Ale pomimo tej zapowiedzi dziennikarz mówił bardzo długo i cie - kawie. Maciuś słuchał uważnie, wreszcie przerwał: – Widzę, że istotnie sprawa jest ważna. Więc, proszę, niech pan zje ze mną kolację, a potem pójdziemy do gabinetu i pan dokończy. Do godziny jedenastej wieczorem mówił dziennikarz, a Maciuś chodził z założonymi w tył rękami po gabinecie i uważnie słuchał. Maciuś po raz pierwszy widział takiego człowieka, który pisze ga - zety i – musiał przyznać, że jest to mądry człowiek i chociaż doro - sły, zupełnie niepodobny do żadnego ministra. – Czy pan pisze, czy rysuje także? – Nie, w każdej redakcji gazety jest ktoś, który pisze, a inni znowu rysują. Gdyby wasza królewska mość chciał jutro odwiedzić naszą gazetę, bylibyśmy bardzo szczęśliwi. Maciuś dawno już nie wyjeżdżał z pałacu, więc chętnie skorzystał z zaproszenia i zaraz nazajutrz pojechał samochodem do tej gazety. Był to duży dom, przystrojony na przyjęcie Maciusia flagami, dywanami i kwiatami. Na parterze były ogromne maszyny, które drukowały gazety. Wyżej był kantor, skąd gazetę wysyłali na pocztę i sprzedawali. Osobno był jakby sklep, gdzie przyjmowano ogło - szenia i zapłatę. Jeszcze wyżej była redakcja, gdzie przy stołach siedzieli panowie, którzy pisali to, co zaraz na dole drukowali. Tu przynoszą telegramy z całego świata, tu telefon dzwoni, tu biegają zasmoleni chłopcy i niosą zapisany papier do drukarni, tu piszą, tu rysują, tam maszyna dudni. Zupełnie jak na wojnie podczas ataku.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2