Król Maciuś Pierwszy

174 Nie zdążył jeszcze Maciuś zjeść śniadania, kiedy już przyszedł dziennikarz. – Chciałbym pierwszy przynieść waszej królewskiej mości dzi - siejszą gazetę. Myślę, że wasza królewska mość będzie zadowolony. – A co tam jest nowego? – Proszę przeczytać. Na pierwszej stronie był rysunek taki: Maciuś siedzi na tronie, a tu tysiące dzieci z bukietami klęczy przed tronem. Pod rysunkiem był wiersz, który Maciusia tak sławił, że nazywał go największym królem od stworzenia świata i największym reformatorem. Nazy - wał go synem słońca i bratem bogów. Maciusiowi nie podobał się ani rysunek, ani wiersz, ale nie chciał powiedzieć, bo widział, że dziennikarz taki jest dumny. Na drugiej stronicy była fotografia Felka i artykuł: „Pierwszy na świecie mini - ster-dziecko”. I znów chwalono Felka, że taki mądry, dzielny, że jak Maciuś zwyciężył dorosłych królów, tak Felek zwycięży dorosłych ministrów. Dorośli nie umieją rządzić – było tam napisane. – Bo oni latać nie umieją ani im się nie chce. Bo są starzy i kości ich bolą. I tak na całej stronicy. I to się nie bardzo Maciusiowi podobało, bo po co się chwalić, kiedy jeszcze nie wiadomo, jak będzie. I na starych też nieładnie tak znów napadać. Od czasu, jak Maciuś naprawdę zaczął rządzić, żył z ministrami w zgodzie, chętnie słuchał ich rad i wiele się od nich nauczył. Ale dalej w gazecie była najciekawsza wiadomość: Pożar królewskich lasów.

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2