Potop

10 Tymczasem przyszły wici 23 zwołujące szlachtę – więc poczęto ruszać się na Laudzie. Kto z pacholęcia wyrósł na męża, kogo nie pochylił wiek, ten na koń siadać musiał. Jan Kazimierz przybył do Grodna i tam miejsce jeneralnego zbioru naznaczył. Tam też ciągnięto. Ruszyli w milczeniu pierwsi Butrymowie, za nimi inni, a Gasztowtowie na ostatku, jak zawsze czynili, bo im od pacunelek żal było odjeżdżać. Szlachta z innych stron kraju w małej tylko stawiła się liczbie i kraj pozostał bez obrony, ale Lauda pobożna stanęła w całości. Pan Wołodyjowski nie ruszył, bo nie mógł jeszcze ręką władać, więc właśnie jakoby wojski 24 między pacunelkami pozostał. Opustoszały „okolice” i jeno starcy z białogło- wami zasiadali wieczorem przy ogniskach. Cicho było w Poniewieżu i Upicie – cze- kano wszędy na nowiny. Panna Aleksandra również zamknęła się w Wodoktach, nikogo prócz sług i swych opiekunów laudańskich nie widując. Rozdział I rzyszedł nowy rok 1655. Styczeń był mroźny, ale suchy; zima tęga przykryła Żmudź świętą grubym na łokieć, białym kożuchem; lasy gięły się i łamały pod obfitą okiścią 25 , śnieg olśniewał oczy w dzień przy słońcu, a nocą przy księżycu migotały jakoby iskry niknące po stężałej od mrozu powierzchni; zwierz zbliżał się do mieszkań ludzkich, a ubogie szare ptactwo stukało dziobami do szyb szedzią i śnieżnymi kwiatami okrytych. Pewnego wieczora siedziała panna Aleksandra w izbie czeladnej wraz z dziewczę- tami dworskimi. Dawny to był zwyczaj Billewiczów, że gdy gości nie było, to z cze- ladzią 26 spędzali wieczory, śpiewając pieśni pobożne i przykładem swym prostactwo budując 27 . Tak też czyniła i panna Aleksandra, a to tym łacniej, że między jej dziew- kami 28 dworskimi same były prawie szlachcianki, sieroty bardzo ubogie. Te robotę wszelką, choćby najgrubszą, spełniały i przy paniach służebnymi były, a w zamian za to ćwiczyły się w obyczajności, lepszego doznając od prostych dziewek traktowania. 23  Wici  – dawny sposób zwoływania pospolitego ruszenia, polegał na rozsyłaniu pęków sznurów do najwyższych urzędników ziemskich, którzy rozsyłali je coraz dalej po podległych sobie terenach, za pomocą posłańców. 24  Wojski  – niższy urząd ziemski, pełniący go był zwalniany ze służby wojskowej, gdyż jego zada- niem było pilnowanie porządku w rejonie podczas wojny oraz opieka nad kobietami i dziećmi. 25  Okiść  – śnieg osiadający na gałęziach drzew. 26  Czeladź  – służba dworska. 27  Przykładem swym prostactwo budując  – dając przykład prostemu ludowi własnym zachowa- niem, jak należy postępować. 28  Dziewka  – starop. dziewczyna. Słowo to było wówczas neutralnie nacechowane, nie miało lek- ceważącego wydźwięku, jak współcześnie.

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2