Potop

12 Były jednak między nimi i chłopki, mową głównie się różniące, bo wiele z nich po polsku nie umiało. Panna Aleksandra wraz z krewną swą panną Kulwiecówną siedziały w pośrodku, a dziewczęta po bokach na ławach; wszystkie kądziel przędły. Na potężnym kominie ze zwieszonym okapem paliły się kłody sosnowe i karpy 29 , to przygasając, to znów strzelając jasnym, wielkim płomieniem lub skrami, w miarę jak stojący wedle komina wyrostek przyrzucał drobniejszych brzeźniaków i łuczywa. Gdy płomień strzelił jaś- niej, widać było ciemne drewniane ściany ogromnej izby z nadzwyczaj niskim, bel- kowanym sufitem. U belek wisiały na niciach różnokolorowe gwiazdki uczynione z opłatków, kręcące się w cieple, a zza belek wyglądały motki czesanego lnu, zwie- szające się na obie strony, jakby tureckie zdobyczne buńczuki 30 . Cały niemal pułap był nimi założony. Po ścianach ciemnych błyszczały jakoby gwiazdy statki 31 cynowe, większe i mniejsze, stojące lub poopierane na długich półkach dębowych. W głębi, przy drzwiach, kudłaty Żmudzin huczał gwałtownie żarnami, mrucząc pod nosem pieśń monotonną, panna Aleksandra przesuwała w milczeniu paciorki różańca, prządki przędły, nic jedna do drugiej nie mówiąc. Światło płomienia padało na ich młode, rumiane twarze, one zaś z rękoma wzniesio- nymi ku kądzielom, lewą podszczypując len miękki, prawą kręcąc wrzeciona, przędły gorliwie jakby na wyścigi, surowymi spojrzeniami panny Kulwiecówny podniecane. Czasem też spoglądały na się bystrymi oczkami, a czasem na pannę Aleksandrę, jakby w oczekiwaniu, rychłoli 32 Żmudzinowi mleć zakaże i pieśń pobożną rozpocznie; ale z robotą nie ustawały i przędły, przędły; wiły się nici, warczały wrzeciona, migotały druty w ręku panny Kulwiecówny, a kudłaty Żmudzin w żarna huczał. Chwilami jednak przerywał robotę, widocznie coś się w żarnach psuło, bo jedno- cześnie rozlegał się jego gniewny głos:  – Padłas! Panna Aleksandra podnosiła głowę, jakby rozbudzona ciszą, która następowała po okrzykach Żmudzina; wówczas płomień oświecał jej białą twarz i poważne, błękitne oczy, patrzące spod brwi czarnych. Była to urodziwa panna o płowych włosach, bladawej cerze i delikatnych rysach. Miała piękność białego kwiatu. Żałobna suknia dodawała jej powagi. Siedząc przed tym kominem, była tak w myślach pogrążona jak w śnie; zapewne nad dolą własną rozmyślała, gdyż losy jej były w zawieszeniu. Testament przeznaczył ją na żonę człowieka, którego nie widziała od lat dziesięciu, a że dobiegała dopiero dwudziestu, więc pozostało jej tylko niejasne wspomnienie dzie- cinne jakiegoś burzliwego wyrostka, który za czasu swego pobytu z ojcem w Wodok- tach więcej z rusznicą po bagnach latał, niż na nią patrzył. 29  K arpy (gw.) – szczapy drewna rąbane wraz z korzeniami. 30  Buńczuk  – symbol władzy w wojskach azjatyckich, składający się z drzewca zakończonego pękiem końskiego włosia. W Polsce w XVII wieku był także znakiem władzy hetmańskiej. 31  Statki  – starop. naczynia, zastawa stołowa. 32  Rychłoli  – czy rychło (szybko).

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2