Quo vadis

Rynku położoną naprzeciw Kapitolu. Połowa Forum, leżąca tuż pod wiszarami zamku, pogrążona już była w cieniu, natomiast kolumny położonych wyżej świątyń złociły się w blasku i na błękicie. Leżące niżej rzucały wydłużone cienie na mar- murowe płyty, wszędzie zaś był ich tak pełno, że oczy gubiły się wśród nich jak w lesie. Zdawało się, że tym budowlom i kolumnom aż ciasno koło siebie. Piętrzyły się jedne nad drugimi, biegły w prawo i w lewo, wdzierały się na wzgórza, tuliły się do zamkowego muru lub jedne do drugich na podobieństwo większych i mniejszych, grubszych i cieńszych, złotawych i białych pni, to rozkwitłych pod architrawami 38 kwiatami akantu, to pozawijanych w jońskie rogi, to zakończonych prostym doryckim kwadratem. Nad owym lasem błyszczały barwne tryglify 39 , z tympanów 40 wychy- lały się rzeźbione postaci bogów, ze szczytów uskrzydlone złote kwadrygi 41 zdawały się chcieć ulecieć w powietrze, w ów błękit, który zwieszał się spokojnie nad owym zbitymmiastem świątyń.W środku Rynku i po brzegach płynęła rzeka ludzka: tłumy przechadzały się pod łukami bazyliki Juliusza Cezara, tłumy siedziały na schodach Kastora i Polluksa i kręciły się koło świątyńki Westy, podobne na tym wielkim mar- murowym tle do różnokolorowych rojów motyli lub żuków. Z góry, przez ogromne stopnie, od strony świątyni poświęconej „Jovi Optimo Maximo”, napływały nowe fale; przy rostrach 42 słuchano jakichś przygodnych mówców; tu i ówdzie słychać było okrzyki przekupniów sprzedających owoce, wino lub wodę pomieszaną z figowym sokiem, oszustów polecających cudowne lekarstwa, wróżbitów, odgadywaczy ukry- tych skarbów, tłumaczów snów. Gdzieniegdzie z gwarem rozmów i nawoływań mie- szały się dźwięki sistry, egipskiej sambuki lub greckich fletów. Gdzieniegdzie chorzy, pobożni lub stroskani nieśli do świątyń ofiary. Wśród ludzi na kamiennych płytach zbierały się chciwe na ofiarne ziarno, podobne do ruchomych, pstrych i ciemnych plam, stadka gołębi, to wzbijając się chwilowo z rozgłośnym szumem skrzydeł w górę, to znów zapadając na opróżnione przez tłum miejsca. Od czasu do czasu gromady ludzkie rozstępowały się przed lektykami, w których widać było wykwintne twarze kobiece lub głowy senatorów i rycerzy, o rysach jakby zakrzepłych i wyniszczonych życiem. Różnojęzyczna ludność powtarzała w głos ich imiona z dodatkiem przezwisk, szyderstw lub pochwał.Między bezładnymi grupami przeciskały się czasem postępu- jące miarowym krokiem oddziały żołnierzy lub wigilów 43 czuwających nad ulicznym porządkiem. Język grecki dawał się słyszeć naokół równie często, jak łaciński. 38 architraw b – belka spoczywaj ą ca na b kolumnach. 39 tryglif b – prostok ą tna p ł yta z b trzema ostrymi żł obieniami oddzielaj ą ca p ł askorze ź by na b fryzie kolumn. 40 tympan (w ł a ś ciwie: tympanon) b – górna cz ęść fasady ś wi ą tyni antycznej w b formie trójk ą ta wype ł nionego p ł askorze ź b ą . 41 kwadryga b – w b staro ż ytnym Rzymie: dwuko ł owy wóz zaprz ęż ony w b cztery konie w b rz ę dzie, jeden obok drugiego. 42 rostra b – mównica na b Forum Romanum ozdobiona dziobami okr ę tów. 43 wigil b – stró ż porz ą dku, policjant. 19

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2