Szatan z siódmej klasy
Diabeł wyskakuje z pudełka · 7 w wojnach, zawierając sojusze i podjudzając rewolucje, stał się niezwykle roztargniony. Nie jest to dziwne, skoro się zważy, że po nieszczęsnej jego głowie cwałowały wieki jak konie, a daty skakały jako te pchły. Pan profe- sor miał w głowie huczącymłyn. Twierdzili niektórzy, że łatwo byłby sobie dał radę z kilku tysiącami lat, zamęt jednak w jego szlachetnej duszy spo- wodowało zmaganie się z kilku tysiącami urwipołciów i małpoludów, któ- rych nauczał przez tyle czasów. Twierdzenie to jest wielce do prawdy po- dobne. Roztargnienie pana profesora Gąsowskiego było zdumiewające. Opowiadają o pewnym uczonym, że smarował masłem dłoń, głęboko przekonany, że sma- ruje trzymaną na dłoni bułkę. Takie doskonałe pomysły byłyby drobnostką dla pana profesora Gąsowskiego. Nie jest natomiast prawdą, że to jemu właśnie zdarzyła się koszmarna historia, chociaż byli tacy, co chcieli przy- sięgać, że nikt inny nie mógł jej urządzić. Stwierdziliśmy niezbicie, że bo- haterem jej był pewien głośny aktor, który razu jednego zapytał na scenie: „Jak ci na imię, Judyto?”. Otóż aktor ten (a nie profesor) kazał się obudzić w hotelu wcześnie rano. Przez pomyłkę służący powiesił na jego drzwiach księżą sutannę. Roztargniony aktor, na pół jeszcze senny, wdział sutannę, a stanąwszy przed lustrem, wykrzyknął: „A cóż za bałwan ten służący! Za- miast mnie, obudził jakiegoś księdza!”. Pan profesor Gąsowski nigdy by tak nie krzyknął, lecz byłby wyszedł w sutannie na ulicę, o niczymnie wiedząc, zamiast w lustrze bowiem, byłby się przejrzał albo w szafie, albo we drzwiach, albo w ścianie. Zawsze roztargniony, nie znał dobrze dźwięcznych nazwisk swoich uczniów i mieszał je, nigdy nie wiedząc, które z nich do której należy gęby. Przy egzaminowaniu odczytywał je z notesu. Operacja ta odbywała się dwa razy tygodniowo, a na każde danie wybierał trzech, nigdy więcej, ni- gdy mniej. Wywołany wychodził z ławki, stawał tuż przy profesorskiej ka- tedrze i tam brany był na męki. Dlatego, choć z niechęcią, używamy tego bolesnego słowa, że młody pawian bredził smętnie jak Piekarski na mę- kach. Zdarzało się to jednak nad podziw rzadko. W innych klasach bywało rozmaicie, w klasie siódmej jednakże historia stała na wysokim poziomie. Zdawać się mogło, że trzydziestu wyjących derwiszów 6 zapałało niesły- chaną do tej nauki namiętnością. Dziwy, dziwy. Jeden z drugim recytował 6 Derwisze – członkowie muzułmańskiego bractwa mnichów tańczących, zało- żonego w XIII w. (ich mistyczny taniec to medytacja w ruchu, różnorodność figur i charakterystyczne wirowanie), wędrowcy, często żebracy. Profesor Gąsowski – roztargnienie
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2