Matura - język polski - egzamin pisemny - - repetytorium maturalne
360 PRZYKŁADOWY arkusz egzaminacyjny Zestaw 1 – Język polski w użyciu Tekst 1 Czy warto zabić Anię z Zielonego Wzgórza? „Przyznaję się do winy: zabiłam Anię, zburzyłam Zielone Wzgórze i pozbawiłam je pokoiku na facjatce. Proszę jednak o łagodny wymiar kary, zważywszy na to, że ktoś kiedyś musiał się podjąć tego niewdzięcznego zadania” – tak prowokacyjnie wyjaśniła rewolucyjne zmiany, wprowadzone w swym literackim przekładzie jednej z najgłośniejszych książek dla młodzieży tłumaczka – Anna Bańkowska. Zatem nie ma już Ani – jest Anne, Zielone Wzgórza, przez kolejne pokolenia czytelników uważane za element naturalnego krajobrazu, zastąpione zostały zaś Zielonymi Szczytami, oznaczającymi charakterystyczny dla opisywanych okolic motyw architektoniczny. Czy naprawdę warto było „zabić” Anię, z której historią życiową z zapartym tchem zapoznawały się dzieci od wielu lat? Czy można pozbawić wspomnień z dzieciństwa dorosłych, którzy wciąż z niemalejącym sentymentem wracają do opowieści, czytanej za młodu? Czy wszystkie te – zdaniem tłumaczki – konieczne dla oddania prawdziwych realiów oraz zaspokojenia oczekiwań współczesnego czytelnika zmiany naprawdę musiały zostać wprowadzone? Powyższe rozterki towarzyszą mi po zapoznaniu się z nowym przekładem kultowego utworu Lucy Maud Montgomery. Nie przekonują mnie argumenty tłumaczki, która we wstępie do swej pracy stwierdza, że zależało jej na dokonaniu przekładu wierniejszego od poprzedniego, dokonanego przez Rozalię Bersztajnową, która nie bazowała na oryginalnym tekście, lecz na tłumaczeniu szwedzkim. Uważa ona zatem, że poprawne przełożenie występującego w powieści wyrazu „gable” nie jako wzgórze, lecz jako szczyt domu, (wysoki, spiczasty dach), budzi jednocześnie konieczność zmiany tytułu, z którym tak oswoili się miłośnicy powieści. Imiona bohaterówmuszą zachować oryginalną formę, by oddać koloryt obcego kraju – Kanady, nie spotkamy już zatem naszej przekornej Ani czy wzruszającego Mateusza, gdyż młody odbiorca jest świadomy, że nie są to formy używane w przedstawianym regionie. Nawet tajemnicza facjatka, na której mieszkała bohaterka, musi stać się zwykłym pokojem na piętrze, zgodnie z kanadyjską architekturą. Chociaż jednak tłumaczka podaje poważne argumenty, jak wola autora, autentyczność kulturowa czy oczekiwania nowych czytelników, mnie, jako odbiorcę wracającego do znanego i kochanego od lat tekstu nie przekonała ani swą wypowiedzią, ani zaproponowanym przekładem. Tęsknię za Anią, Wzgórzami i facjatką… Czy warto zabrać wielu czytelnikom ich przyzwyczajenia i wspomnienia w imię tak pojętej „prawdy”? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sam. Ja oddałam już swój egzemplarz nowego wydania do biblioteki. Ten, który stoi na półce z tytułem „Ania z Zielonego Wzgórza”, pozostanie ze mną na zawsze. Tekst 2 Niech żyje Anne z Zielonych Szczytów! Wreszcie! Stało się! Ktoś zdecydował się dać drugie życie kultowej powieści Lucy Maud Montgomery i uratować ją od powolnego i nieuchronnego starzenia się oraz odchodzenia w niebyt! Cudu tego dokazała Anna Bańkowska, dokonując całkowicie nowatorskiego i współczesnego tłumaczenia powieści. Choć jest świadoma, że podejmuje się swoistej rewolucji i w pewnym stopniu „niszczy” zakorzeniony w zbiorowej świadomości motyw Ani, mieszkającej na facjatce wśród Zielonych Wzgórz, w imię autentyczności nie waha się jednak podjąć walki z czytelniczymi przyzwyczajeniami. Jak sama mówi: „zabiłam Anię, zburzyłam Zielone Wzgórze i pozbawiłam je pokoiku na facjatce. Proszę jednak o łagodny wymiar kary.” Z mojej perspektywy o żadnej karze nie może być mowy! Latami słyszałam od mamy, babci, cioci i ich licznych znajomych, że „Ania z Zielonego Wzgórza” to cudowna powieść, którą czyta się jednym tchem, wspomina latami i wraca do niej w sprzyjających momentach. Wstyd się przyznać, ale ja nie dałam rady tej książce, mimo kilku prób. Wtedy nie wiedziałam dobrze, co jest taką barierą i powoduje, że dzieło, budzące zachwyt wśród tak wielu osób, dla mnie jest nie do przeczytania. Dzięki nowej wersji i wyjaśnieniom tłumaczki, nie tylko zrozumiałam problem, ale także z zachwytem pochłonęłam lekturę!
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2