Chłopcy z Placu Broni
Rozdział V · 69 bardzo, podsłuchałem całą naradę, odebrałem naszą flagę, teraz róbcie ze mną, co chcecie, pobijcie mnie, wyrwijcie mi flagę, bo nie mam zamia - ru jej oddać. No dalej, śmiało! Jestem sam, a was dziesięciu! Dostał wypieków na twarzy, gdy przemawiał. Rozłożył ręce, w jednej z nich trzymał małą flagę. Czerwone Koszule nie mogły otrząsnąć się ze zdumienia i tylko patrzyli na tego małego blond chłopaka, jakby spadł z nieba pomiędzy nich, chłopaka, który dzielnie i głośno krzyczał im prosto w twarz, z wysoko podniesionym czołem, jakby miał dość siły, by pokonać cały oddział, z dwoma silnymi Pásztorami i Ferim Átsem. Jako pierwsi odzyskali zimną krew Pásztorowie. Podeszli do małego Nemecska i złapali go za ręce. Młodszy Pásztor stał po jego prawej stro - nie i już sięgał, by wyrwać mu z ręki flagę, gdy ciszę przełamał głos Fe - riego Átsa: – Stój! Nie ruszaj go. Pásztorowie spojrzeli na wodza ze zdumieniem.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2