Drzewo do samego nieba
Pierwszy konar · 7 Pierwszy konar Z Ȟ pierwszej ga łę zi, a Ȟ w ł a ś ciwie z Ȟ pierwszego konara Ȟ – bo taka gruba ga łąź nazywa si ę konar Ȟ – wida ć tylko kuchni ę starej pani Rachli ń skiej. Niby nic nadzwyczajnego Ȟ – kuch- nia. Byli ś my niejeden raz w Ȟ tej kuchni i Ȟ pani Rachli ń ska przemywa ł a nam rozbite kolana. Ale z Ȟ ga łę zi, przez zielone li ś cie, kuchnia pani Rach- li ń skiej wygl ą da zupe ł nie inaczej. Mo ż e dlatego, ż e nie ma tam nas ani naszych rozbitych kolan, tylko sama pani Rachli ń ska. Ona jest bardzo sama. Z Ȟ ga łę zi, przez okno wida ć to wyra ź nie. A Ȟ naj- bardziej sama jest tu ż przed wieczorem, kiedy nie ma ż adnych kolan do Ȟ przemycia. Ale przewa ż nie s ą . Pani Rachli ń ska wcale nie ma wnuków, bo jej dzieci zosta ł y zabite w Ȟ czasie wojny, kiedy by ł y zupe ł nie m ł ode. Mamusia powiedzia ł a, ż e- by ś my nie dokuczali pani Rachli ń skiej. Ale my jej nie dokuczamy. Bo to przecie ż ona uj ęł a si ę za Ȟ nami, kiedy pierwszy raz wdrapali ś my si ę na Ȟ drzewo. To by ł pi ę kny dzie ń . Li ś cie drzewa by ł y wiosenne, jasnozielone, a Ȟ kora br ą zowa jak piernik. Staszek wdrapa ł si ę pierwszy, siad ł okra- kiem na Ȟ konarze i Ȟ poda ł mi r ę k ę . Teraz ju ż nikt nie musi mi pomaga ć , ale wtedy brakowa ł o mi do Ȟ konara tych dwóch wa ż nych centymetrów. Co za Ȟ szcz ęś cie! Oto jeste ś my na Ȟ drzewie Ȟ – Staszek i Ȟ ja. I Ȟ w ł a ś nie wtedy us ł yszeli ś my g ł os mamy Doroty: – Pani Lichocka! Pani Lichocka! Pani dzieciaki ł a żą po Ȟ drzewie! Zaraz spadn ą i Ȟ si ę zabij ą ! Przez jasnozielone li ś cie zobaczyli ś my mamusi ę wychodz ą c ą z Ȟ ciemnej bramy. Wraca ł a ze Ȟ swojej fa- bryki ob ł adowana siatk ą i Ȟ torb ą z Ȟ zakupami. Mamu- sia pr ę dko unios ł a g ł ow ę i Ȟ krzykn ęł a jakim ś cienkim, przestraszonym g ł osem: – Dzieci, nie ruszajcie si ę ! Zaraz wam pomog ę zej ść ! Ale zanimmamusia przebieg ł a tych par ę kroków od Ȟ bramy do Ȟ drzewa, Staszek i Ȟ ja zeskoczyli ś my na Ȟł awk ę . Mama Doroty mówi ł a pó ź niej, ż e zeskoczyli ś my jak jakie ś ma ł py. Widok z pierwszego konara Pani Rachlińska – przedstawienie postaci Pierwszy zakaz wchodzenia na drzewo Pani Lichocka – praca w fabryce
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2