Drzewo do samego nieba
8 · Drzewo do samego nieba Kiedy mamusia zobaczy ł a, ż e nic nam si ę nie sta ł o, zacz ęł a krzycze ć , ż e pewnie chcemy po ł ama ć sobie nogi, ż e mamy podrapane kolana, a Ȟ Staszek rozdar ł kiesze ń od Ȟ kurtki. Nawet zacz ę li ś my ju ż troch ę po- p ł akiwa ć , kiedy stara pani Rachli ń ska wychyli ł a si ę przez okno swojej kuchni i Ȟ powiedzia ł a: – Zaraz przemyj ę ch ł opcom kolana wod ą utlenion ą . A Ȟ kiesze ń zrepe- ruj ę z Ȟ prawdziw ą przyjemno ś ci ą . Niech si ę pani nie denerwuje, pani Ba- siu, bo naprawd ę nic si ę nie sta ł o. Pani Basia to nasza mama. – Dzi ę kuj ę pani! Ȟ – zawo ł a ł a mamusia. Ȟ – Sama to zrobi ę . – I Ȟ bez tego pani ma do ść roboty Ȟ – powiedzia ł a pani Rachli ń ska. Ȟ – A Ȟ dla mnie to rado ść zaj ąć si ę dzie ć mi, chocia ż na Ȟ krótko… Wtedy po Ȟ raz pierwszy byli ś my u Ȟ pani Rachli ń skiej i Ȟ dowiedzieli ś my si ę , dlaczego pani Rachli ń ska nie ma wnuków. – To pani chyba jest smutno? Ȟ – spyta ł Staszek. – Nie Ȟ – powiedzia ł a pani Rachli ń ska. Ȟ – Przecie ż mog ę na Ȟ was patrze ć , prawda?
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2