Faust
POS£ANIE 1 Znów przychodzicie, rozwiewne postacie, Które ogarnia³ ongiœ mglisty wzrok. Czy¿ mi tym razem zatrzymaæ siê dacie? Czy serce jeszcze z³ud tych ujmie tok? Garniecie siê! Wiêc dobrze! W³adaæ macie, Wstaj¹c woko³o mnie przez mg³y i mrok; Serce m³odzieñczo znowu dr¿y w mym ³onie, Natchnione czarem, który od was wionie. Wnosicie jasnych dawnych dni widzenia, Niejeden drogi znów powstaje duch; Jakby zamierzch³ej legendy wspomnienia, Jawi siê pierwsza mi³oœæ, pierwszy druh; Skarga powtarza, wznawiaj¹c cierpienia, Labiryntowy, b³êdny ¿ycia ruch I tych wymienia zacnych, którzy chwili Niejednej szczêœcia ze mn¹ nie do¿yli. Ju¿ nie us³ysz¹ dzisiaj dalszych pieœni Dusze, co nios³y mi za pierwsze dziêk; W dal siê rozprószy³ gwar przyjaznej cieœni, Przebrzmia³, ach, serc ich dostrojony dŸwiêk. Pieœñ m¹ dziœ s³ysz¹ obcy, nierówieœni, Ich poklask nawet w sercu budzi lêk, A ci, co dawniej pieœni mej s³uchali, Jeœli nie zmarli, b³¹dz¹ gdzieœ w oddali. I zapomniana têsknoœæ mnie porywa W cichy kraj duchów, jak za dawnych dni; Niby eolska harfa, pieœñ lêkliwa Niepewnym dŸwiêkiem chwieje siê i mgli; Dreszcz mnie przejmuje, ³za za ³zami sp³ywa, Hartowne serce ³agodnieje, cni; Co dziœ posiadam, widzê w dali, mgliste, A co zniknê³o, jest mi rzeczywiste. 01 Pos³anie (w oryginale Zueignung , czyli przypisanie, dedykacja). Pochodzi z r. 1797 i skierowane jest do przyjació³ m³odoœci Goethe
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2