Cudaczek-Wyśmiewaczek
14 – Obraź się! Obraź się! On naumyślnie! – wrzeszczał jej nad uchem Cudaczek. Ale wrzeszczał na próżno. Obrażalska śmiała się i goniła z dziećmi. Cudaczek zaniepokoił się. W brzuszku mu zabur- czało. Głodny był. – To nic – pocieszał się. – Trzy dni ona na pewno nie wy- trzyma. Co tam trzy! Jednego dnia nie wytrzyma. Do wieczora obrazi się jeszcze dziesięć razy albo i więcej. – Obrażalska! – zawołał w tej chwili Władek. – Co ty się dziś nie obrażasz? Co to za święto? I nadął się zupełnie jak Obrażalska, i nos zadarł do góry zupełnie jak Obrażalska, i zupełnie tak samo powiedział: „nie bawię się”. Dzieci w śmiech. Obrażalska już chciała się obrazić, ale spojrzała niechcący na tasiemkę. Spojrzała i czym prędzej się roześmiała, trochę krzywo, ale roześmiała się. – Żebyś wiedział, że święto! – zawołała. – A jakie, to już moja tajemnica. – Jaka tajemnica? Powiedz. Tylko mnie powiedz. Na ucho. Ale Obrażalska nie chciała powiedzieć. Przez wszystkie lekcje nie obraziła się ani razu. A wieczo- rem mama rzekła do tatusia: – Naszą córkę jakby kto odmienił. Nie pokłóciła się ani razu z dziećmi na podwórzu. – Dałby Bóg, żeby z tej głupoty nareszcie wyrosła – wes- tchnął tatuś. Tego dnia Cudaczek-Wyśmiewaczek był bardzo głodny. Bur- czało mu w pustym brzuszku jak nigdy. Na drugi dzień burczało mu jeszcze głośniej. W gardle mu zaschło od ciągłego szeptania: – Obraź się! Obraź się! A tu nic. Obrażalska na tasiemkę patrzy, zęby zaciska i mruczy:
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2