Chłopcy z Placu Broni
wciąż przy bramie. Szeptem przekazał rozkaz najbliżej siedzą- cemu, a potem znowu czołgając się, wrócił do generała. – W porządku – zameldował. Powietrze za tartakiem przeszywały okrzyki. Czerwone Ko- szule myślały, że zwycięstwo jest ich. Tymczasem trzy forty wytrwale prowadziły bombardowanie, blokując dostęp do sągów. W trójce, słynnym zewnętrznym forcie, Barabás, zakasawszy rękawy, walczył jak lew. Z upodobaniem celował w starszego Pásztora. Miękkie bomby piaskowe jedna po drugiej lądowały na czarnej głowie Pásztora. 157
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2