Antygona - Sofokles

18 Epejsodion I [160] Który mi z prawa po zmarłych przypada. Trudno jest duszę przeniknąć człowieka, Jego zamysły i pragnienia, zanim On ich na szerszym nie odsłoni polu. Ja tedy władcę, co by rządząc miastem, [165] Wnet się najlepszych nie imał zamysłów I śmiało woli swej nie śmiał ujawnić, Za najgorszego uważałbym pana. A gdyby wyżej nad dobro publiczne Kładł zysk przyjaciół, za nic bym go ważył. [170] I nie milczałbym, na Zeusa przysięgam Wszechwidzącego, gdybym spostrzegł zgubę Zamiast zbawienia kroczącą ku miastu. Nigdy też wroga nie chciałbym ojczyzny Mieć przyjacielem, o tym przeświadczony, [175] Że nasze szczęście w szczęściu miasta leży I jego dobro przyjaciół ma raić. Przez te zasady podnoszę to miasto I tym zasadom wierny obwieściłem Ukaz ostatni na Edypa synów: [180] Aby dzielnego w walce Eteokla, Który w obronie poległ tego miasta, W grobie pochować i uczcić ofiarą, Która w kraj zmarłych za zacnymi idzie; Brata zaś jego – Polinika mniemam – [185] Który to bogów i ziemię ojczystą Naszedł z wygnania i ognia pożogą Zamierzał zniszczyć, i swoich rodaków Krwią się napoić, a w pęta wziąć drugich, Wydałem rozkaz, by chować ni płakać [190] Nikt się nie ważył, lecz zostawił ciało Przez psy i ptaki w polu poszarpane. Taka ma wola, a nie ścierpię nigdy, By źli w nagrodzie wyprzedzili prawych. Kto za to miastu temu dobrze życzy, [195] W zgonie i w życiu dozna mej opieki. Przodownik Chóru Tak więc, Kreonie, raczysz rozporządzać Ty co do wrogów i przyjaciół grodu. A wszelka władza zaprawdę ci służy I nad zmarłymi, i nami, co żyjem. Kreon [200] A więc czuwajcie nad mymi rozkazy.

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2