Antygona - Sofokles
5 Od tłumacza Odtłumacza Dzieweczko grecka, biała Antygono, Zstąp dziś pomiędzy nas, synów północy, Odsłoń nam burze, co szarpią twe łono, Stań w twojej sile i twojej niemocy, By nam wyśpiewać hymn chwały i klęski I tchnąć w słuchaczów czar słowa zwycięski. A czar ten żyje; bo urok dziewiczy Nigdy w piękniejszej nie jawił się pieśni. Nikt do miłości, do życia słodyczy Nie tęsknił rzewniej, nie śpiewał boleśniej, Nikt się z uczuciem tak tkliwym, gorącym, Jak ty nie żegnał ze światłem i słońcem. Drgały też w tobie wszelkie tętna żywe, Które lat wiosnę łączą z roków wiosną, Kiedy nadzieja złoci życia niwę, Młode uczucia w pęki kwiatów rosną: Wszystko to zwarzył los tchnieniem swym zimnym I śpiew twój życia był łabędzim hymnem. Winne tu, dziecko, twoje męskie serce, Co choć o kwiatach śni i kwiatów pragnie, Gdy los postawi je w ciężkiej rozterce, Do mroźnych żądań życia się nie nagnie I śmierć przeniesie, i świętość ofiary Nad szczęście, młode rojenia i mary. Toteż dlatego wtórujem ci, dzielnej, Kiedy ty gromisz i miażdżysz tyrany, Jak głos sumienia wielki, nieśmiertelny, Sławiąc praw Bożych zakon niepisany; Zstąp więc ty śmiało, o dziewko, na ziemię, Którą też gniecie praw pisanych brzemię! Od twego męstwa idzie jakaś wstęga I ponad wieków przepaścią się żarzy, Aż białych dziewic gdzieś w dali dosięga, Co się groźniejszych nie zlękły mocarzy I wśród ofiary, w rzymskim Kolosseum, Wzniosłe śpiewały swym zgonem Te Deum.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2