Antygona - Sofokles

6 Od tłumacza Znalazły one krzyż i chwałę w męce, Niebo im dało świętą aureolę, Na twoje skronie kładł poeta wieńce I ubrał nimi twe żale i bóle. Że budzisz dotąd naszych uczuć dreszcze, Greka natchnienie sprawiło to wieszcze. Bo on wyśpiewał serca twego dzieje, Nadzieje życia i życia przełomy, W końcu jak zemsta, co wśród złomów tleje, Na twych siepaczów rzucił kaźń i gromy. Po serc tragedii przyszedł sąd na trony I w końcu pieśni widzimy mocarza, Ślącego żale, co biją jak dzwony Wśród żyć złamanych cmentarza. O dziewko grecka, dziś inną ty mową Masz nam wyśpiewać twój żal i boleści, Masz je dziś przybrać w gwarę tobie nową Co brzmieniem ucha południa nie pieści; O dziewko, nie bój się tej mowy dźwięków, W żadną nie wsiąkło tyle łez i jęków. Wystąp więc polska mowo, ukochana, Złóż u stóp Grecji twe wieńce i wiana. Ja ciebie kocham w twego świtu chwale, Gdy z głębi piersi, okrytej zbroicą, Za tętnem serca szły melodii fale I biła w niebo pieśń Boga rodzico ; Ja ciebie kocham, żeś w krasy twej dobie Tyle ty pereł rozsuła i czarów, Zakwitła skargą na Urszuli grobie, Wieńczyła drzewca zwycięskich sztandarów, Że z twojej chwały wysokiego tronu, Jakby w przeczuciu cierpienia i próby, Na niskie pomnąc brzegi Babilonu, Miłość związałaś wieczystymi śluby. Kiedy też chwałę zmroczyła żałoba, Tyś nie płużyła w ciszy, co uśmierca, Nie zmilkłaś jako przyjaciele Hioba, Lecz wiążąc słowa, wiązałaś i serca. Nad padołami ludzi, którzy jęczą, Jak z niebios wzięty, w niebo rwący promień, Wielką, ognistą zabłysłaś ty tęczą, Co światło w dusze, a w serca tchnie płomień,

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2