Potop

18  – Waćpanna mnie na nitce będziesz wodzić!  – Oj, niepodobny waćpan do takich, których na nitce wodzą! Najtrudniej to z nie- statecznymi. Kmicic ukazał białe, jakoby wilcze, zęby w uśmiechu.  – Jak to? – rzekł – małoż to ojcowie nałamali na mnie rózeg w konwencie 43 , abym do statku przyszedł i różne piękne maksymy spamiętał, przewodniczki żywota…  – A którążeś najlepiej spamiętał?  – „Kiedy kochasz, padaj do nóg” – ot tak! To rzekłszy, pan Kmicic już był na kolanach, panienka zaś wołała, chowając nogi pod stołek:  – Dla Boga! tego w konwencie nie uczyli! Daj waćpan spokój, bo się rozgniewam… i ciotka zaraz przyjdzie… On zaś, klęcząc ciągle, podniósł głowę w górę i w oczy jej patrzył.  – A niech i cała chorągiew ciotek nadciągnie, nie zaprę się ochoty!  – Wstańże waćpan.  – Już wstaję.  – Siadaj waćpan.  – Już siedzę.  – Zdrajca z waćpana, Judasz!  – A nieprawda, bo jak całuję, to szczerze!… Chcesz się przekonać?  – Ani się waćpan waż! Panna Aleksandra śmiała się jednak, a od niego aż łuna biła młodości i wesołości. Nozdrza mu latały jak młodemu źrebcowi szlachetnej krwi.  – Aj! aj! – mówił – co to za oczki, jakie liczko! Ratujcież mnie, wszyscy święci, bo nie usiedzę!  – Nie trzeba wszystkich świętych wzywać. Siedziałeś waćpan cztery lata, aniś tu zajrzał, to siedź i teraz!  – Ba! znałem jeno konterfekt. Każę tego malarza w smołę, a potem w pierze wsadzić i po rynku w Upicie biczem pędzać. Już powiem wszystko szczerze: chcesz waćpanna, to przebacz! – nie, to szyję utnij! Myślałem sobie tedy na ów konterfekt poglądając: gładka, gadzina, bo gładka, ale gładkich nie brak na świecie – mam czas! Ojciec nie- boszczyk napędzał, żeby to jechać, a ja zawsze jedno: Mam czas! żeniaczka nie prze- padnie! panny na wojnę nie chodzą i nie giną. Nie przeciwiłem się ze wszystkim woli ojcowskiej, Bóg mi świadek, ale chciałem wpierw wojny zażyć, jakoż na własnej skórze praktykowałem. Teraz dopiero poznaję, żem był głupi, bo mogłem i żeniaty na wojnę iść, a tu mnie delicje czekały. Chwała Bogu, że całkiem mnie nie usiekli. Pozwól wać- panna rączki ucałować.  – Lepiej nie pozwolę.  – Tedy nie będę pytał. U nas w Orszańskiem mówią: „Proś, a nie dają, to sam weź!”. 43  Konwent  – zakon, klasztor, szkoła klasztorna.

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2