Opowieść wigilijna

26 Scrooge dygota ł coraz gwa ł towniej. – Albo czy zdajesz sobie spraw ę z ci ęż aru ł a ń cucha, który sam d ź wigasz? W dniu Wigilii Bo ż ego Narodzenia przed laty siedmiu twój ł a ń cuch tak by ł d ł ugi i ci ęż ki, jak mój. Od tego czasu przy- da ł e ś mu nowych ogniw. Imponuj ą cy zaiste jest ten twój ł a ń cuch! Scrooge obrzuci ł szybkim spojrzeniem pod ł og ę , spodziewaj ą c si ę , ż e ujrzy wokó ł siebie najmniej kilkadziesi ą t s ąż ni 17 ż elaznego powroza. Ale nic nie dostrzeg ł . – Jakubie – rzek ł b ł agalnie. – Drogi mój Jakubie, powiedz ż e co ś jeszcze. Pociesz mnie, Jakubie. – Nie jestem mocen ci ę pocieszy ć – odpar ł duch. – Pociecha sk ą din ą d przychodzi, Ebenezerze, udzielaj ą jej za ś inni ni ź li ja po- s ł annicy innym ni ź li ty ludziom. Nie mog ę te ż powiedzie ć wszyst- kiego, co bym rzec pragn ął . Niewiele mog ę ci po ś wi ę ci ć czasu. Nie wolno mi spocz ąć ani na chwil ę , nie wolno zatrzyma ć si ę nigdzie ani pozosta ć d ł u ż ej w jednym miejscu. Za ż ycia duch mój nie wy- dala ł si ę poza ś ciany naszego kantoru, nie wyrywa ł si ę z ciasnego kr ę gu naszych spraw. A teraz daleka, daleka jeszcze przede mn ą droga... Ilekro ć Scrooge si ę zamy ś la ł , wsuwa ł bezwiednie r ę ce do kie- szeni spodni. Zastanawiaj ą c si ę teraz nad s ł owami ducha, podobnie uczyni ł , nie podniós ł jednak oczu i nie powsta ł z kl ę czek. – Musia ł e ś dot ą d, Jakubie, podró ż owa ć bardzo powoli – ozwa ł si ę po chwili tonem rzeczowym, lecz z pokor ą i szacunkiemw g ł osie. – Powoli! – j ę kn ął duch. – Siedem lat jeste ś nieboszczykiem – rozmy ś la ł na g ł os Scrooge – i przez ca ł y ten czas w podró ż y... 17 Sążeń – dawna jednostka długości, równa szerokości ramion dorosłego męż- czyzny; uznaje się, że miał około 1,8 metra.

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2