Opowieść wigilijna

Strofka pierwsza Duch Marleya A wi ę c zacznijmy od tego, ż e Marley ju ż nie ż y ł . Okoliczno ść ta nie nasuwa ż adnych w ą tpliwo ś ci. Akt zgonu podpisali: pastor, urz ę dnik parafii, przedsi ę biorca pogrzebowy i g ł ówny ż a ł obnik, czyli Scrooge. Podpis za ś Scrooge’a na gie ł dzie londy ń skiej cieszy ł si ę zawsze zaufaniem, cokolwiek ów zechcia ł podpisa ć . Stary Marley by ł martwy jak ć wiek 1 we drzwiach. Otó ż ani my ś l ę twierdzi ć , jakobym ja osobi ś cie wiedzia ł , dla- czego ć wiek we drzwiach jest czym ś szczególnie martwym. Sk ł onny by ł bym raczej uwa ż a ć ć wiek w trumnie za najbardziej martwy ar- tyku ł w handlu ż elastwem. Ale w porównaniu tym zawarta jest m ą dro ść naszych przodków i nie wolno mi na tak ą ś wi ę to ść pod- nosi ć niegodnej r ę ki, gdy ż wtedy kraj nasz zej ść by móg ł na psy. Pozwólcie wi ę c, ż e powtórz ę z naciskiem: Marley by ł martwy jak ć wiek we drzwiach. Czy Scrooge wiedzia ł , ż e Marley nie ż yje? Naturalnie! Jak ż eby móg ł nie wiedzie ć ? Scrooge i Marley prowadzili wspólnie interesy od nie wiem jak dawna. Scrooge by ł jedynym wykonawc ą jego 1 Ćwiek – gwóźdź.

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2