Nowe przygody Marka Piegusa (również niewiarygodne)

miłymi słówkami i prezencikami i próbuje wciągnąć do swojej brzydkiej za- bawy – wyjaśnił Superstrażak. – Czy ciebie też mamił? – Tak, mamił mnie – odparł Marek. – Powiedział, że nazywa się Mustafon Idiosynkrazy, jęczał i udawał chorego. – I może podarował ci coś? – dopytywał Fastryga. – Nie, nic. – Na pewno nic? Przypomnij sobie. W kieszeni Superstrażaka zapiszczał telefon. Fastryga podniósł go do ucha. – Tak… zgadza się – powiedział. – To na pewno ten chłopiec. Zakończymy aferę szybciej niż myśleliśmy. Postępujcie dalej według instrukcji! – Fastryga odłożył telefon i uśmiechnął się swą pokiereszowaną gębą do Marka. – A jednak nie powiedziałeś nam prawdy, zuchu. Czyżbyś nie miał do nas zaufania? Zrobiłeś mi dużą przykrość. Nasz agent widział, jak Mustafon dał ci reklamówkę, tę, którą chowasz pod fotelik. Marek zaczerwienił się. – Och, to tylko zwykła reklamówka – usiłował bagatelizować. – A co jest w tej reklamówce? – Nic takiego… – Markowi nie podobała się ciekawość strażaka i posta- nowił nie mówić mu prawdy. – Ale to dziwne – ciągnął Fastryga. – Nieznajomy daje ci na ulicy torbę… Czemu to zrobił? – Bo… bo go poprosiłem – wykrztusił Marek. – Potrzebna mi była taka duża reklamówka do… do spakowania węży – opowiedział o anakondach, które zamierzał kupić. – Do spakowania węży? – zaśmiał się Fastryga. – Co ty mi za michałki 12 pleciesz, zuchu? Nie mogłeś wymyślić czegoś lepszego? Źle robisz, chłopczyku, ukrywając prawdę przede mną. Wiem, że mogą cię denerwować moje py- tania, ale tu chodzi o twoje bezpieczeństwo. Już ci mówiłem i jeszcze raz po- wtarzam, Mustafon lubi wręczać prezenty w ładnym opakowaniu albo prosić o przechowanie jakichś niby cennych szkatułek pod pretekstem, że jest ścigany, więc jeśli tak się stało w twoim przypadku, powiedz, bo to, co ci dał, to może być… to nawet na pewno j e s t… BOMBA! – Bomba?! W reklamówce? – słowa Fastrygi zrobiły pewne wrażenie na Marku. – Podaj mi ją ostrożnie – rzekł Fastryga – zaraz sprawdzimy… tylko pa- miętaj, pomału, bez gwałtownych ruchów! – Tak jest, proszę pana – Marek z lękiem podał mu reklamówkę. Fastryga zajrzał do niej i… osłupiał. 12 Michałki – bzdury, głupie i oczywiste kłamstwa. 22

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2