Podania i legendy polskie

LEGENDY WARSZAWSKIE BAZYLISZEK W kuźni pana Melchiora Ostrogi na bocznej ulicy Warszawy wrzała praca. Pan Ostroga we własnej osobie zajmował się przerabianiem wiel- kiej sztaby żelaza na potężny, ostry miecz, zamówiony przez kasztelana płockiego, czeladnicy, czyli uczniowie kończący naukę, wykańczali bo- gato zdobioną zbroję, a dwaj mali chłopcy, niedawno przyjęci na naukę, dęli z całej siły w miechy kowalskie, pilnując, by nie zgasł ogień w ogrom- nym kominie. Kasztelan złożył w kuźni ogromne zamówienie – składały się na nie miecz, hełm, zbroja i nagolenniki, wszystko z najlepszej jakości metalu i kunsztownie wykończone. Ponieważ już jutromiał zjawić się oso- biście po ich odbiór, wszyscy pracowali, ile sił, aby zdążyć i zadowolić tak znacznego klienta. W kącie kuźni, za wielką stertą niepotrzebnych kawałków żelaza, sie- działo dwoje dzieci pana Ostrogi – chłopczyk i trochę młodsza od niego dziewczynka. Chłopczyk znalazł w stercie długi, ostry kawałekmetalu i ba- wił się nim, zadając ciosy w powietrze i udając, że jest wielkim rycerzem walczącym ze smokiem. Jego siostrzyczka początkowo przyglądała się tej zabawie, ale szybko się znudziła. – Chodźmy na rynek, Maćku! – poprosiła. – Tam są stragany i pełno kupców. Pooglądamy sobie, co ciekawego przywieźli. – Kiedy mnie się tu podoba. Zobacz, ile tu broni, same miecze, tarcze, topory… Tyle ciekawych rzeczy! – chłopiec trochę pomarudził, ale ponieważ był dobrym bratem, powiedział w końcu: – Ale skoro tak bardzo chcesz iść na rynek, Halszko, to pójdę z tobą, przecież cię samej nie puszczę. Dzieci ruszyły do wyjścia, omijając stojące wszędzie zbroje na stoja- kach, oparte o ściany wielkie tarcze z najrozmaitszymi rysunkami, leżące w stosach ostre miecze, kopie i topory. Zauważył je pochylony nad paleni- skiem ojciec i zapytał:

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2