Wielki Rybak
236 · Lloyd Cassel Douglas – Wielki Rybak kończynami. Co kilka lat straszna epidemia paraliżu, na którą dzieci i młodzież były niewytłumaczalnie podatne, zostawiała po sobie dziesiątki, setki kalek. Nikt nie znał przyczyny… ani lekarstwa. Jair przesunął się bliżej, zaciekawiony, co się stanie. Wkomnacie panowała pełna napięcia cisza. Wszyscy patrzyli na Cieślę. – Synu mój – powiedział łagodnie – twoje grzechy zostają odpuszczone. Wśród krytycznych wobec Jezusa przybyszów z Jerozolimy zapanowało niecierpliwe poruszenie, odezwały się ponure głosy oburzenia. Natan, przed- stawiciel arcykapłana, warknął gniewnie: – To bluźnierstwo! Stary Obadiasz, przełożony świątynnych skrybów, zawołał: – Jak człowiek może odpuszczać grzechy? Ben-Szolem prychnął: – Nie po to przyszedł ten chory! Chce być uzdrowiony z paraliżu! – Tak! – wtórowali wszyscy. – Ulecz go! Serce Jaira łomotało. Nazarejczyk od razu przypadł mu do gustu i miał nadzieję, że dobrze wypadnie przed tymi nieuprzejmymi pedantami, lecz stało się jasne, że On sam zajął pozycję nie do obrony. Mądrale z Jerozolimy mają rację. To czyste bluźnierstwo, aby człowiek odpuszczał grzechy drugiemu człowiekowi. Cieśla po prostu gra na zwłokę i to w najgorszy możliwy sposób. Jak mógł oczekiwać, że Jego wrogowie czy też przyjaciele poprą to niesłychane święto kradztwo? Jezus musi się bardziej postarać, jeśli ma nadzieję obalić zarzuty krytyków. Nagle w komnacie znów zapadła cisza. Nazarejczyk, wyciągając rękę ku choremu, spokojnie zwrócił się do szemrających: – Wątpicie w moją władzę odpuszczania grzechów. Po- zwólcie, że was zapytam: czy łatwiej odpuszczać grzechy, czy powiedzieć kalece „wstań i chodź”? Aby was zapewnić, że otrzymałem tę władzę… – Przerwał i skupił całą uwagę na sparaliżowanym, dotknął chudego ramienia. – Wstań, mój synu, i chodź! – rozkazał. Tłumzgromadzony w otwartych drzwiachwydał z siebie okrzyk zdumienia. Kaleka wyciągnął rękę do Jezusa i podparłszy się na łokciu, usiadł wyprosto- wany, po czym z trudem stanął. Jair poczuł ucisk w zaschniętymgardle, zbierałomu się namdłości. Wśród mężów ze świątyni panowało zamieszanie. – Oszustwo! – krzyczeli szyderczo. – Zaplanowane! – Ten człowiek nie był kaleką! Jezus – cud uzdrowienia w domu Jaira Dostojnicy o cudzie – zarzut oszustwa
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2