Opracowania lektur i wierszy - szkoła podstawowa - klasy 4-6

Lektury uzupełniające 212 STRESZCZENIE Sobota (streszczenie rozdziału) Rozdział zaczyna się odbprzedstawienia głównej bohaterki. Jest nią dwunastoletnia Krystyna Cuchowska. Ma wielki żal dobrodziców, że jest dziewczynką, gdyż uważa, że powinna urodzić się chłopcem ibnazywać się Krystyn Cuchowski. Bohaterka jest typo- wą chłopczycą, wbprzyszłości chciałaby zostać szeryfem ib„rozkochać wbsobie piękną córkę sędziego Richardsona wprost dobnieprzytomności”. Zdaje sobie jednak sprawę, że zebwzględu nabswoją płeć ma nabto marne szanse. Krystyną Cuchowską jest tylko oficjalnie, bowiem koledzy mówią nabnią „Dziewiątka” ibzdecydowanie woli, aby tak się dobniej zwracano. Wzięło się to stąd, iż była szefem gangu nabSaskiej Kępie wbWar- szawie, abpozostałych ośmiu członków było jej podporządkowanych ibzawsze się jej słuchali. Akcja rozgrywa się wbNieborzub– nadmorskiej miejscowości, dobktórej Dziewiątka wraz zbrodzicami ibbratem wyjechała nabwczasy. Rodzina przyjechała tam wbczwartek, jednak ani wbczwartek, ani wbpiątek nie działo się nic ciekawego ibdziewczynka narzeka nabnudę. Tata zbsynem ciągle chodzą nabryby, abmama zbinnymi paniami gra wbbrydża. Dziewiątka natomiast marzy objakiejś wielkiej przygodzie. Rodzina mieszka nabpierw- szym piętrze domu wczasowego „Ustronie”, który, jak nabironię, stoi nabsamym środku ulicy Plażowej. Sobotni poranek był ponury ibdeszczowy. Tata ibJacek zabrali gumowe buty ibpelery- ny ibwyruszyli nabryby, abmama narzekała nabból wbkościach ibnie miała ochoty nigdzie wychodzić. Dziewczynka więc sama udała się nab spacer wb poszukiwaniu bursz- tynów. Nabplaży spotkała wysokiego chłopca obdużych, zielonych oczach ibjasnych włosach, który przedstawił się jako Maciek. Chłopiec również pochodził zbWarsza- wy, mieszkał jednak wbinnej dzielnicy niż dziewczynka. Fascynował się ornitologią iblubił fotografować ptasie gniazda. Chciał je pokazać dziewczynce, ale nie miał przy sobie zdjęć, wobec czego zaprosił ją dobsiebieb– dobwilli „Marysieńka”, nabulicy Sło- wiczej. Dziewiątka obiecała, że zbchęcią wpadnie wbodwiedziny, tymczasem poże- gnali się ibdziewczynka ruszyła wbstronę kawiarni, gdyż bardzo zgłodniała. Nabrogu ulicy Słowiczej ibJana zbKolna znajdowała się kawiarnia „Jantar”, która oferowała rurki zbkremem. Wbśrodku było mnóstwo ludzi ibciężko było znaleźć choćby jedno wolne krzesło, wobec czego bohaterka postanowiła zjeść przy bufecie. Gdy wieszała swoją mokrą pelerynę, jej uwagę przykuły dwa kapelusze. Były identyczneb– oba beżowe, oba nowiutkie iboba suche. Dziewiątka zastanawiała się, jak właściciele odróżnią je odbsiebie. Wkrótce dobwieszaka podszedł młody mężczyzna. Był przystojny ibbardzo eleganckib– miał nabsobie szary garnitur, śnieżnobiałą koszulę ibgranatowy jedwabny krawat. Wbzębach trzymał krótką, pękatą fajkę. Miał śniadą cerę ibkrótko przystrzy- żone czarne włosy zbprzedziałkiem nabboku. Bohaterka określiła go jako „gogusia, który zlazł wprost zbekranu”, ibtak też postanowiła go nazywać. Zanim zdążyła mu się przyjrzeć, zdjął kapelusz wiszący bliżej drzwi wejściowych, przełożył doblewej ręki, wziął parasol ibwyszedł zblokalu. Pobchwili dobwieszaka zbliżył się drugi mężczyzna. Był łysy ibwyglądał dość niechlujnieb– miał nabsobie flanelową koszulę, abnabniej starą wełnianą kamizelkę, wytarte spodnie ibzniszczone trampki. Przyjrzał się kapeluszowi dokładnie ibzorientował się, że zaszła pomyłka, abtrzymane wbręce nakrycie głowy nie należy dobniego. Dziewiątka zaoferowała swą pomoc ibwybiegła zbkawiarni wbposzu- kiwaniu Gogusia. Niestety ten jakby rozpłynął się wbmglistym powietrzu. Zasmucona dziewczynka wróciła dobkawiarni. Mimo że kapelusz pasował nabłysego mężczyznę jak ulał, ten postanowił zostawić go ubkelnerki wbnadziei, że Goguś wróci dobkawiarni.

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2