Opracowania lektur i wierszy - szkoła podstawowa - klasy 4-6

213 Adam Bahdaj, Kapelusz zabsto tysięcy Wybiła godzina dwunasta, więc bohaterka miała jeszcze dwie godziny czasu wol- nego, gdyż wb„Ustroniu” obiad jest podawany dopiero obdrugiej pobpołudniu. Prze- chadzała się powoli ulicą Jana zbKolna, przy której stały stare wille ibzaciszne domki zbpięknymi ogrodami. Pobchwili skręciła wbulicę Żart ibujrzała tam znajomą sylwet- kęb– ścieżką wbstronę furtki szedł Goguś zb„Jantaru”. Dziewiątka zaczepiła go, mówiąc obpomyłce zbkapeluszami. Ten jednak odpowiedział, że nie ma pojęcia, obczym mowa, gdyż ani nie był wbżadnej kawiarni „Jantar”, ani nikomu nie ukradł kapelusza. Mężczy- zna wywrócił kapelusz dobgóry dnem ibpokazał wypisany czarnym tuszem monogram WK. Dziewczynka stała przez chwilę jak sparaliżowana ibpomyślała, że mężczyzna albo udaje ducha, albo pobprostu bezczelnie wszystkiego się wypiera. Pobpowrocie dobdomu wczasowego Dziewiątka cały czas myślała obhistorii zbkape- luszami. Postanowiła rozwiązać tę fascynującą zagadkę. Wyszła zbdomu, jakby nigdy nic, gdyż uważała, że aby być dobrym detektywem, należy sprawiać wrażenie, że nic się nie robi. Przeszła jeszcze raz wszystkimi uliczkami, licząc, że spotka tam Gogusia. Natrafiła jednak nabłysego pana zbkawiarni. Zagadnął dziewczynkę obpana, który pomy- lił kapelusze, jednak Dziewiątka nie przyznała się dobspotkania zbGogusiem. Uznała, że dobry detektyw nigdy nie odkrywa swoich kart, ibrobiąc tajemniczą minę powiedzia- ła, że niestety nic nie wie. Łysy jegomość, jak mówi obnim bohaterka, zaproponował wspólne odwiedzenie kawiarni wbcelu sprawdzenia, czy nikt nie zwrócił kapelusza. Jak dowiedzieli się odbkelnerki, nikt nie zgłosił się zbkapeluszem. Mężczyzna zapro- ponował Dziewiątce porcję czekoladowego kremu, nabco ta zgodziła się, gdyż chciała wypytać go obresztę szczegółów nabtemat zguby. Łysy jegomość był stuprocentowo pewny, że ktoś zamienił kapelusze, co nieco zdziwiło dziewczynkę, gdyż przecież oba kapelusze były identyczne. Mężczyzna zdradził, że jego był nieco zabduży ibpodbskórza- ną wkładkę włożył pasek zbgazety. Powiedział również, że kupił go zabsto dwadzieścia sześć złotych, lecz nazajutrz będzie on wart sto tysięcy. Bardzo to zaciekawiło bohater- kę, lecz mężczyzna nie chciał już nic więcej powiedzieć nabten temat. Wyjawił, że jest wiolonczelistą ibgra wborkiestrze. Dziewczynka była coraz bardziej dociekliwa, co nieco poirytowało łysego jegomościa. Dziewiątka przypomniała mu, że tylko zbjej pomocą może odnaleźć swój kapelusz, więc powinien udzielić jej jak najwięcej informacji. Wiolonczelista wyjawił, że nazywa się Walery Kolanko, ale nie oznaczył kapelusza monogramem. Bohaterowie postanowili jeszcze raz obejrzeć kapelusz, który został wbkawiarni. Nabwkładce czarnym tuszem napisany był monogram WK. Mężczyzna jed- nak zaprzeczył, że to jego nakrycie głowy, gdyż nie oznaczał go przecież swoimi ini- cjałami, abpoza tym nie było wbśrodku wkładki zbgazety. Dodał, że Dziewiątka jest zbyt wścibska ibżeby przestała już zajmować się sprawą kapelusza. Pan Kolanko wyszedł zbkawiarni ibudał się wbstronę ulicy Polnej. Zbdaleka było widać tylko jego czarny para- sol między drzewami. Dziewczynka pobiegła zabnim, chcąc wiedzieć, dokąd zmierza łysy jegomość. Weszła zabstary, wyszczerbiony mur zbczerwonej cegły, zabktórym było mnóstwo zarośli, abzaraz dalej niewielka polanka. Nagle usłyszała zabsobą ostry głos. Był to mężczyzna nabwózku inwalidzkim, który skarcił bohaterkę zabwejście nabteren prywatny. Dziewiątka skłamała, że weszła tu wbcelu obserwacji ptaków, gdyż jest bar- dzo zainteresowana ornitologią. Nieznajomy wyjął zbkieszeni płaszcza notes zbkrzy- żówką ibzapytał dziewczynkę obnazwę ptaka nabsiedem liter, zaczynającą się nab„m”, abkończącą nab„t”. Dziewiątka nie miała pojęcia, co odpowiedzieć, ibzasugerowała, że może chodzi obmamuta. Mężczyzna jednak wyśmiał dziewczynkę, uświadamiając jej, że mamut nie jest ptakiem. Dziewiątka obiecała, że gdy znajdzie rozwiązanie, to przyjdzie obtym powiedzieć, teraz jednak odwróciła się tylko ibuciekła zbogrodu. Szła wbstronę morza, rozmyślając obtajemniczej sprawie zbkapeluszami. Mijała właśnie hotel

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2