Mądre bajki - DUŻE litery

Po kilku dniach rodzice poprosili córeczkę do stołu. Siedzieli z poważ- nymi minami i nagle odezwał się tata: — Nasza rodzina się powiększy, kochanie. Amelka patrzyła to na mamę, to na tatę… Zupełnie nie wiedziała, co to wszystko ma znaczyć. — Dostanę kotka? — oczy dziewczynki rozbłysły jak dwie małe gwiaz- deczki. — Nie… — Pieska? — dalej emocjonowała się Amelka. — Kochanie, będziemy mieli dziecko, a ty braciszka lub siostrzyczkę — wyjaśniła mama. Dziewczynka była trochę zawiedziona, że nie dostanie kotka, ale chyba się ucieszyła, choć nie była tego do końca pewna. — To fajnie… — zaczęła. — A to będzie braciszek? — Tego jeszcze nie wiadomo. — Aha… To… fajnie… A są naleśniki? — zapytała mamy, bo trochę się cieszyła, że będzie miała rodzeństwo, a trochę się obawiała, jak to będzie. Wolała zmienić temat. Szybko okazało się, że zmiany, jakie zaszły w życiu Amelki, były nie do przyjęcia! Mama zrobiła się blada i słaba. Nie mogła się męczyć i ciągle jadła kiszone ogórki. W całym domu czuć było tylko ogórki! Czasem zjadała wielkie porcje lodów, którymi dzieliła się z Amelką — wtedy było naprawdę przyjemnie. Większość czasu jednak spędzała w łóżku, śpiąc lub leżąc. Po kilku tygodniach okazało się, że to będzie chłopczyk, ale jest w ja- kimś zagrożeniu — Amelka nie do końca rozumiała, co to znaczy, ale mama pojechała do szpitala i musiała tam zostać. Dziewczynka mogła ją odwiedzać, ale tylko na bardzo krótko. Kładła się wtedy na łóżku tuż obok mamy, wtulając się mocno pod jej pachę. Czasem trochę pociągała noskiem, wtedy mamusia gładziła ją po policzku. Do pomocy w domu przyjechała surowa babcia Alina z Torunia. Tego już było za wiele dla małej Amelki. Babcia nie pozwalała wynosić zabawek z pokoju na dywan w salonie. Do tego kazała jeść warzywa. Brokuły, kala- fior i ogórki owszemmożna zjeść, ale brukselkę i gotowaną marchewkę? — denerwowała się dziewczynka. Do tego nikt się nią nie zajmował. Nie miała komu opowiedzieć, co działo się w przedszkolu, co zjadła na obiadek i jaką piękną sukienkę miała Zosia. Wciąż tylko dzidziuś i dzidziuś… Postano- wiła więc spakować się i odejść. Pójść w daleki świat! Długo planowała, jak to zrobić, w końcu zapakowała do plecaka z Kubusiem Puchatkiem 5

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2