Chłopcy z Placu Broni

Rozdział I · 7  – Uważaj, Nemecsek 9 ! Nemecsek odwrócił się i spojrzał na podłogę. Obok niego toczyła się kul - ka papieru. Podniósł ją i rozwinął. Po jednej stronie napisane było: Podaj do Boki! Nemecsek wiedział, że to tylko adresat, a właściwy list znajduje się po drugiej stronie kartki. A Nemecsek zdecydowanie był człowiekiem honoru i nie chciał czytać listu skierowanego do kogoś innego. Zwinął więc papier w kulkę, poczekał na odpowiedni moment, wychylił się w lewo między dwoma rzędami ławek i szepnął:  – Uważaj, Boka! A teraz Boka spojrzał na podłogę, czyli zwyczajowe miejsce przekazy - wania wiadomości. Rzeczywiście, papierowa kulka potoczyła się. Z drugiej strony kartki, czyli z tej, której blondyn Nemecsek honorowo nie prze­ czytał, napisano: Zbiórka o trzeciej po południu. Wybory prezydenckie. Ogłosić. Boka schował papier do kieszeni i docisnął stos spakowanych książek. Wybiła godzina pierwsza. Zegar elektryczny zaczął dzwonić i teraz nawet nauczyciel wiedział, że lekcja się skończyła. Zgasił palnik Bunsena, przy - dzielił zadanie domowe i wrócił do pracowni przyrodniczej, skąd za każ - dym razem, gdy otwierano drzwi, wypchane zwierzęta oraz wypchane ptaki spoglądały szklanymi oczami, a w kącie skromnie, ale dostojnie stał najstraszliwszy ze strasznych eksponatów – pożółkły szkielet człowieka. Cała klasa pospiesznie wyszła z sali. W przestronnej, kolumnowej klatce schodowej rozbrzmiewał dziki rumor, słabnący dopiero wtedy, gdy wysoka postać nauczyciela wkraczała w hałaśliwy tłum uczniów. Wte - dy zawodnicy przyhamowywali, następowała chwila ciszy, ale gdy tylko profesor znikał za rogiem, wyścig rozpoczynał się od nowa. Z bramy wybiegała gromada dzieci. Połowa na prawo, połowa na lewo. Gdy wśród nich pojawiali się nauczyciele, uczniowie ściągali czapki. I tak wszyscy sunęli zmęczeni i głodni po jasnej, słonecznej ulicy. W ich gło - wach było jeszcze trochę oszołomienia, które powoli rozpraszało się na widok licznych wesołych i życiodajnych scenerii oferowanych przez ulicę. Niczym mali, uwolnieni więźniowie chłonęli świeże powietrze i słońce, 9 Nemecsek – czytaj: „nemeczek”.

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2