Faust

I wreszcie sobie sam przyklaœnie, Coœ dorzecznego musi powstaæ przecie. Tymczasem napatrz siê do syta; Lecz ja dziewczynê ci nastrêczê, ¯e szczêœliw bêdzie, za to rêczê, Kto w narzeczeñstwie j¹ powita. Fa u s t patrzy ci¹gle w zwierciad³o. Me f i s t o f e l e s, przeci¹gaj¹c siê na krzeœle i bawi¹c siê kropid³em, mówi dalej Jak król siê czujê na tron wyniesiony, Trzymam ju¿ ber³o, lecz brak mi korony. Zw i e r z ê t a, które dot¹d wykonywa³y bez³adne i dziwaczne ruchy, przynosz¹ Me f i - s t o f e l e s o w i koronê wœród wielkiego wrzasku. Zwierzêta Wys³uchaæ chciej, Krwi¹ potem sklej Z³amki tej korony! obchodz¹ siê niezrêcznie z koron¹, ³ami¹ j¹ na dwa kawa³ki i skacz¹ z nimi Ot, i ju¿ siê sta³o! Patrzym, mówim œmia³o, S³yszym — rym z³o¿ony — Faust zwrócony do lustra O, biada! Oszalejê snadnie! Mefistofeles wskazuj¹c Zw i e r z ê t a I mnie zaczyna siê ju¿ krêciæ g³owa. Zwierzêta Gdy dobrze wypadnie, Gdy siê uda sk³adnie, Bêdzie myœl gotowa! Faust jak wy¿ej Ju¿ w piersi po¿ar mi siê nieci, UchodŸmy st¹d, dopókim ¿ywy! Mefistofeles jak wy¿ej Je¿eli chcesz byæ sprawiedliwy, Przyznasz, ¿e szczerzy z nich poeci. 82 Faust

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2