Cudaczek-Wyśmiewaczek
7 Małgosia jest uczynna. Wyjmuje zapasową stalówkę z piór- nika i daje Obrażalskiej. – Masz, ale nie krzyw tak pióra, bo i tę złamiesz. A już nie mam więcej stalówek. Panna Obrażalska już wyciągnęła rękę po stalówkę, a tu Cudaczek-Wyśmiewaczek szepce jej do ucha: – Co, ona ma cię uczyć? Obraź się! I panna Obrażalska nadyma buzię, zadziera nosek i mówi: – Nie potrzebuję twojej stalówki. Oj, jak śmieszna jest ta nadęta buzia! Jaki śmieszny ten za- darty nosek! Cudaczek-Wyśmiewaczek śmieje się w głos, śmieje się do rozpuku, a brzuszek mu pęcznieje, pęcznieje… Potem jest przerwa. Dzieci idą na boisko i bawią się piłką. Obrażalska nie złapała piłki raz i drugi. Woła do Wicka: – Naumyślnie źle mi rzucasz! Nie bawię się!
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2