Rok 1984
83 orzech do zgryzienia, trudność, którą można porównać do próby wykonania ruchu na szachownicy, kiedy przeciwnik dał już mata. Niezależnie od tego, w którą stronę się obrócisz, teleekran będzie zawsze skierowany w twoją stronę. Zasadniczo wszystkie możliwe sposoby porozumienia się z nią przyszły mu do głowy w ciągu pierwszych pięciu minut od przeczytania notatki; ale teraz, mając czas na przemyślenia, przyglądał się im po kolei i ustawiał jak narzędzia chirurgiczne przed operacją. Oczywiście spotkanie podobne do tego, do którego doszło dziś rano, było nie do powtórzenia. Rzecz byłaby stosunkowo prosta, gdyby dziewczyna pracowała w Wydziale Archiwów, ale miał bardzo mętne pojęcie, gdzie znajduje się budynek Wydziału Fikcji Literackiej, poza tym nie było powodu, żeby tam pójść. Gdyby wie- dział, gdzie ona mieszka i o której godzinie wychodzi z pracy, mógłby wykombinować, jak się z nią spotkać w drodze do domu, ale próba pójścia za nią była niebezpieczna, bo musiałby się jakiś czas kręcić pod Ministerstwem, a to nie umknęłoby uwadze służb. Wysłanie listu pocztą nie wchodziło w grę. Zgodnie z procedurą, która nawet nie była utajniona, wszystkie listy po drodze otwierano. Obecnie mało kto pisał listy. Jeśli ktoś chciał wysłać wiadomość, kupował kartkę pocztową, na której w drukarni umiesz- czano długą listę odpowiednich sformułowań, i wykreślał te, które były niepotrzebne. W każdym razie Winston nie znał nazwiska dziewczyny, nie mówiąc już o jej adresie. Ostatecznie zdecydował, że najbezpieczniejsza jest stołówka. Gdyby mógł przysiąść się do niej gdzieś pośrodku sali, gdy będzie sama przy stole, ale nie za blisko teleekranów, a dookoła nich będzie wystarczająco gwarno i gdyby takie warunki utrzymały się, powiedzmy, przez jakieś trzydzieści sekund, dałoby się zamienić kilka słów. Cały następny tydzień życie Winstona przypominało niespokojny sen. Nazajutrz nie pojawiła się w stołówce aż do końca obiadu, Winston czekał do momentu, gdy odezwała się syrena. Przypuszczalnie przesunięto ją na późniejszą zmianę. Minęli się, nawet na siebie nie patrząc. Dzień później była w stołówce o zwykłej porze, ale sie- działa z trzema innymi dziewczynami i to tuż pod teleekranem. Potem przez trzy kolejne, straszne dni w ogóle się nie pojawiała. Miał wrażenie, że jest przezroczysty, a jego umysł i ciało zostały nagle dotknięte nieznośną chorobą nadwrażliwości, która zamieniała w agonię bólu każdy ruch, każdy dźwięk, każdy kontakt, każde słowo, które musiał wypowiedzieć lub wysłuchać. Nawet we śnie nie potrafił uciec od jej obrazu. Przez te wszystkie dni nawet nie dotknął dziennika. Wyciszenie znajdował tylko w pracy, czasem na dziesięć minut udawało mu się o wszystkim zapomnieć. Nie miał pojęcia, co się z nią stało, a zapytać nie mógł. Mogli ją skasować, mogła popełnić samobójstwo, mogła zostać oddelegowana na drugi koniec Oceanii, a najgorsze i naj- bardziej prawdopodobne było to, że po prostu się rozmyśliła. Pojawiła się następnego dnia. Ramię już nie było na temblaku, na nadgarstku miała plaster. Poczuł tak ogromną ulgę, gdy ją zobaczył, że przez kilka sekund gapił się na nią jak uczniak. Następnego dnia już prawie udało mu się z nią porozmawiać. Kiedy wszedł do stołówki, zobaczył, że siedzi przy stole daleko od ściany i jest całkiem sama. Było jeszcze wcześnie i stołówka nie była pełna. Kolejka przesunęła się do przodu i Winston znalazł się prawie przy kasie, po czym zablokowała się ona na dwie minuty,
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2