Antygona - Sofokles
13 Prologos Wreszcie i bracia przy jednym dnia słońcu [55] Godzą na siebie i morderczą ręką Jeden drugiemu śmierć srogą zadaje, Zważ więc, że teraz i my pozostałe Zginiemy marnie, jeżeli wbrew prawu Złamiemy wolę i rozkaz tyrana. [60] Baczyć to trzeba, że my przecie słabe, Do walk z mężczyzną niezdolne niewiasty; Że nam ulegać silniejszym należy, Tych słuchać, nawet i sroższych rozkazów. Ja więc, błagając o wyrozumienie [65] Zmarłych, że muszę tak ulec przemocy, Posłuszna będę władcom tego świata, Bo próżny opór urąga rozwadze. Antygona Ja ci nie każę niczego, ni choćbyś Pomóc mi chciała, wdzięczne by mi było, [70] Lecz stój przy twojej myśli, a ja brata Pogrzebię sama, potem zginę z chlubą. Niechaj się zbratam z mym kochanym w śmierci Po świętej zbrodni. A dłużej mi zmarłym Miłą być trzeba niż ziemi mieszkańcom, [75] Bo tam zostanę na wieki; tymczasem Ty tu znieważaj święte prawa bogów. Ismena Ja nie znieważam ich, nie będąc w mocy Działać na przekór stanowieniom władców. Antygona Rób po twej myśli; ja zaś wnet podążę, [80] By kochanemu bratu grób usypać. Ismena O ty nieszczęsna! Serce drży o ciebie. Antygona Nie troszcz się o mnie; nad twoim radź losem. Ismena Ale nie zdradzaj twej myśli nikomu, Kryj twe zamiary, ja też je zataję.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2