Chłopi
12 jesień przed nimi i znowu kopał, wybierał z szarej ziemi żółte ziemniaki i rzucał do kosza przed się stojącego. Ludzi było kilkanaścioro, przeważnie starych kobiet i komorników 5 , a za nimi bieliły się dwa krzyżaki, u których w płachtach leżały dzieci raz wraz popłakując. – A tak i stara poszła we świat – zaczęła Jagustynka. – Kto? – spytała Anna podnosząc się. – A stara Agata. – Na żebry… – Juści, że na żebry! Hale! nie na słodkości, ino na żebry.Obrobiła krewniaków, wysłu- żyła się im bez lato, to już ją puściły na wolny dech. – Wróci na zwiesnę, to im naznosi w torebeczkach, a to i cukru, a to i harbaty, a to i grosza coś niecoś; zaraz ją będą miłowały, każą spać w łóżku, pod pierzyną, robić nie dadzą, coby se wypoczena… A wujna, a ciotka jej mówią, póki tego ostatniego szelążka od niej nie wyciągną… A jesienią to już la niej miejsca nie ma w sieni ani we chliwie. Ścierwy, psie krewniaki i zapowietrzone – wybuchała Jagustynka i taki gniew ją przejął, że stara jej twarz posiniała. – Biednemu to zawsze na ten przykład wiatr w oczy – dorzucił jeden z komorników, stary, wynędzniały chłop z krzywą gębą. – Kopta no, ludzie, kopta – popędzała Anna nierada tokowi rozmowy. Jagustynka, że to długo nie mogła bez gadania, to spojrzała na siejącego i rzekła: – Te Paczesie to stare chłopy, że jaże im już kłaki na łbach puszczają… – Ale kawalery zawdy – rzekła insza kobieta. – A tyle dziewuch się starzeje albo i służby szukać idzie… – Przeciech, a one mają cały półwłóczek 6 i jeszcze łączkę za młynem. – Juści, abo to im matka da się żenić… abo to im popuści… – A kto by krowy doił, kto by opierał, kto by kole gospodarstwa abo i śwyń chodził… – Obrządzają se matulę i Jagusię – bo jakże, Jagna kiej pani jaka, kiej i druga dzie- dziczka, ino się stroi… a myje, a w lusterku przegląda, a warkocze zaplata. – I patrzy ino, kogo by puścić pod pierzynę, któren aby mocny! – dorzuciła znowu ze złym uśmiechem Jagustynka. – Józek Banachów posyłał z wódką – nie chciała. – Cie…dziedziczka zapowietrzona. – A stara ino w kościele siaduje, a na książce się modli, a na odpusty chodzi! – Prawda, ale czarownica to też jest; a Wawrzonowym krowom to chto mleko odebrał, co? A jak na Jadamowego chłopaka, co jej śliwki w sadku obrywał, jakieś złe słowo powie- działa, to mu się zaraz taki kołtun 7 zbił i tak go pokręciło, Jezus! – I ma tu błogosławieństwo Boże być nad narodem, kiej takie we wsi siedzą… 5 komornikb – ubogi chłop, mieszkający ubzamożniejszego gospodarza i pracujący na jego ziemi. 6 półwłóczekb – jednostka miary powierzchni uprawnej, ok. 15 mórg. 7 kołtunb – choroba głowy. Jej objawem były zlepione włosy, co było wywołane egzemą skóry zabrudzonej ibzawszonej.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2