Potop

16 Ona zaś zmieszała się jeszcze bardziej i nakrywszy oczy długimi rzęsami, stała tak, światłem i własną pięknością zawstydzona. Kmicic puścił ją wreszcie i uderzył się po kontuszu 39 .  – Jak mi Bóg miły, rarytet 40 ! Dam na sto mszy po moim dobrodzieju, że mi cię zapisał. Kiedy ślub?  – Jeszcze nieprędko, jeszczem nie waćpana – odrzekła Oleńka.  – Ale będziesz, choćbym ten dommiał podpalić! Na Boga! myślałem, że konterfekt pochlebiony, ale to, widzę, malarz wysoko mierzył, a chybił. Sto bizunów 41 takiemu – i piece mu malować, nie one specjały, którymi oczy pasę. Miłoż to taki legat dostać, niech mnie kule biją!  – Dobrze nieboszczyk dziaduś mi powiadał, żeś waćpan gorączka.  – Tacy u nas wszyscy w Smoleńskiem, nie jak wasi Żmudzini. Raz, dwa! – i musi być, jak chcemy, a nie, to śmierć! Oleńka uśmiechnęła się i rzekła już pewniejszym głosem, podnosząc na kawalera oczy:  – Ej! to chyba Tatarzy u was mieszkają?  – Wszystko jedno! a waćpanna moją jesteś z woli rodziców i po sercu.  – Po sercu, to jeszcze nie wiem.  – Niechbyś nie była, to bym się nożem pchnął!  – Śmiejący się to waćpan mówisz… ależ my to jeszcze w czeladnej!… Proszę do komnat. Po długiej drodze pewnie się i wieczerza przygodzi – proszę! Tu Oleńka zwróciła się do panny Kulwiecówny:  – Ciotuchna pójdzie z nami? Młody chorąży spojrzał bystro:  – Ciotuchna? – spytał – jaka ciotuchna?  – Moja, panna Kulwiecówna.  – A to i moja – odparł, zabierając się do rąk całowania. – Dla Boga! toż ja mam w chorągwi towarzysza, który się zwie Kulwiec‑Hippocentaurus. Czy nie krewniak, proszę?  – To z tych samych! – odrzekła dygając stara panna.  – Dobry chłop, ale wicher jak i ja! – dodał Kmicic. Tymczasem wyrostek ukazał się ze światłem, więc przeszli do sieni, gdzie pan Andrzej szubę z siebie zrzucił, a potem na drugą stronę, do komnat gościnnych. Zaraz po ich odejściu prządki zbiły się w ciasną gromadkę i nuż jedna przez drugą gadać, a uwagi czynić. Strojny młodzian podobał się im bardzo, więc i nie szczędziły mu słów, wzajemnie się w pochwałach przesadzając.  – Łuna od niego bije – mówiła jedna. – Kiedy wszedł, myślałam, że królewicz.  – A oczy ma jak ryś, aż nimi kłuje – odrzekła druga. – Takiemu się nie przeciw! 39  Kontusz  – staropolski wierzchni strój męski, rodzaj zapinanej z przodu długiej sukni z długimi rękawami. 40  Rarytet  – starop. rarytas. 41  Bizun  – starop. bat z byczej skóry, potocznie: uderzenie batem.

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2