Nowe przygody Marka Piegusa (również niewiarygodne)

grubaska z wiklinowym koszykiem w ręce. Marek wiedział, że w takich ko- szykach przynosi się tutaj węże. Serce zabiło mu mocno. Do licha, czyżby konwojowali prezesa Baruszyńskiego? Zerwał się z miejsca i dopadł do nowo przybyłych. – Baruch! – zawołał, usiłując przekrzyczeć zgiełk ofiofilów. Pulchny mężczyzna w okularach odwrócił się, ale to nie był Baruch, to był… znany botanik, specjalista od chorób roślin doniczkowych, emerytowany profesor Edwin Mamuszko. Przed dwoma laty, zbierając rzadkie zioła w stanie Assam w Indiach, został ukąszony przez ukrytą w trawach kobrę królewską. Cudem uniknął śmierci, a wypadek ten paradoksalnie sprawił, że dzielny profesor przerzucił swe naukowe zainteresowania na węże. Stał się podporą Towarzystwa Ofiologicznego i rzeczoznawcą Konfraterni Hodowców Węży Jadowitych. W ten piątek, jak się oka- zało, profesor Mamuszko przyniósł ze sobą wyjątkowo atrakcyjny okaz żmii koralowej 8 i to było przyczyną tak wielkiego podniecenia ofiofilów. Marek też zbliżył się zaciekawiony. Właśnie profesor Ma- muszko narzędziem podobnym do wielkiego widelca wkładał żmiję do terrarium. Urzeczony pięknem kolorowego gada Marek pomyślał, czy nie lepiej by było hodować zamiast anakond takie właśnie urocze stworzenie. Żmija koralowa zajmowałaby mniej miejsca i mniej jadła, a jej jad można by sprzedawać wytwórniom surowic czy innych leków… i zarabiać na tym… Tylko mama… No cóż, mama nie musiałaby wiedzieć, że to urocze kolorowe zwierzątko jest tak potwornie jadowite. Co prawda cena takiego węża przerasta wielokrotnie możliwości Markowej kie- szeni, ale chyba będzie można rozłożyć należność na raty. Na pewno piszą coś o tym w prospektach reklamowych, których stos leży przy bufecie. Marek sięgnął po jeden egzemplarz i chciał schować do plastikowej torby od Musta- fona, lecz stwierdził, że nie ma jej przy sobie. Musiał ją chyba zostawić przy stoliku. Ruszył niespokojnie w jego stronę i odetchnął. Czerwona wielka re- klamówka z napisem MIĘDZYNARODOWE TARGI KSIĄŻKI leżała spo- kojnie na krzesełku… W tym momencie zadzwonił telefon i rozległ się jedwabisty, miękki głos Liliany: – Pan Marek Piegus junior proszony jest do aparatu. Marek szybko wsunął resztę lodów, porwał reklamówkę i podbiegł do lady. W słuchawce usłyszał zachrypły, wystraszony głos. 8 Żmija koralowa – poprawnie: wąż koralowy, koralówka arlekin; bardzo jadowity wąż występujący na terenie USA i Meksyku, jego jad jest śmiertelny dla człowieka. 17

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2