Nowe przygody Marka Piegusa (również niewiarygodne)

– Ale ja umówiłem się w bardzo ważnej sprawie na piątą, ja nie mogę… – jęknął Marek. – Zdążysz – przerwał Fastryga – uwiniemy się błyskawicznie! Stosujemy nowoczesne super-hiper metody i technikę dwudziestego pierwszego stulecia! A w razie najmniejszego spóźnienia dostaniesz od nas zaświadczenie, że zna- lazłeś się w stanie wyższej konieczności i musiałeś uczestniczyć w akcji prze- ciwogniowej. Marek uspokoił się nieco. – Pan żartuje, naprawdę napisałby pan? – Oczywiście. – I mógłbym z wami gasić prawdziwy pożar? – Jeśli chciałbyś… – O, tak! – zapalił się Marek i od razu pomyślał, jaką furorę zrobiłoby to w szkole. – Czy mógłbym sikać w ogień tą dużą sikawką? – Jeśli ci to sprawi przyjemność… – I strzelać z armatki wodnej. – Jeśli potrafisz, to proszę bardzo… – I będę pokazany w telewizji? – Jeśli ci tak zależy! Ale wszystko pod warunkiem, że będziesz grzeczny i zaraz powiesz dobremu wujkowi Fastrydze, co naprawdę zrobiłeś z tym cho- lernym puzderkiem. – O, rany, pan znów to samo, nudno się robi! – Posłuchaj, chłopcze, to nie zabawa, ty chyba wciąż nie zdajesz sobie sprawy, w co się wplątałeś, o jakie otarłeś się niebezpieczeństwo. To cud, że jeszcze żyjesz! – Myśli pan, że Mustafon jest aż tak groźny? – Śmiertelnie groźny! Jak bestia w dżungli, jak tropikalny gad… – Jak boa dusiciel? Jak anakonda? – zainteresował się Marek. – Rzekłbym, jak jadowita czarna mamba – sprecyzował Fastryga. – Do tej pory nikt, kto otarł się o Mustafona i wdał się z nim w najmniejszą konwer- sację, nie uszedł cało, ponieważ łobuz ten na zakończenie rozmowy ma zwy- czaj traktować swojego rozmówcę kindżałem 14 . – Kindżałem?! – Marka zatkało z wrażenia. – Dokładnie pod czwarte żebro. – Nie widziałem u niego niczego podobnego do kindżału. – Nosi go w rękawie. Oto z kim miałeś do czynienia! Czy teraz powiesz nam całą prawdę? 14 Kindżał – rodzaj długiego noża. 25

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2