Nowe przygody Marka Piegusa (również niewiarygodne)

– Przyrzekam, mamo – rzekł szybko Marek, niecierpliwie zerkając na zegar. Chciał, żeby matka wyszła jak najprędzej, i miał swoje powody. – Pamiętaj, masz tutaj siedzieć plackiem i poza tymi ludźmi z „Minotaura” nikogo nie wpuszczać! – Cioci Dory też nie? – Marek zainteresował się wyraźnie. – Ciocię Dorę tak, bo ciocia Dora należy do rodziny – wyjaśniła matka – zrozumiałeś? – Tak, mamo. – To okropna dzielnica, kręcą się tu różne podejrzane typy. Więc uważaj, jak ktoś zadzwoni do drzwi, najpierw upewnij się przez judasza, czy to nie jakiś oszust albo, nie daj Boże, znów ten komornik, co nas nachodzi i chce nam zabrać telewizor, żeby zaspokoić wierzycieli. – Mamo, a kto to są wierzyciele? – To tacy ludzie, co wierzyli, że tato odda im pożyczone pieniążki. Przecież wiesz, że nasz kochany tatuś narobił długów i bimba sobie. – Wcale nie bimba – zaprotestował Marek – tylko leczy się w sanatorium. – Raczej się tam ukrywa – rzekła z goryczą matka – a nam zostawił cały ten pasztet na głowie, więc uważaj… – Będę uważał, mamo, ale po czym poznam tego komornika? – Jest wielki, łysy, gładko wygolony i uśmiecha się lisio… – Lisio? – Tak, i jeszcze jedno. Nie sprowadzaj mi tutaj żadnych kolegów! – Ależ mamo… – W żadnym wypadku. Znoszą mi jakieś paskudztwa w rodzaju barakudy 1 . – Barakuda nie jest paskudztwem – jęknął Marek, patrząc niecierpliwie na zegar – ona jest całkiem miła, co mama chce od barakudy? – Nie życzę sobie… masz ta- lent dobierania samych stuknię- tych kolegów… zupełnie nieod- powiedzialnych. Wiesz, jak łatwo wpadasz w tarapaty, nie chcę, żeby przez tych łobuzów coś ci się przytrafiło. Trzymaj się od nich z daleka, zwłaszcza od tego przygłupa, co lata na materacu, i od tego idioty, co okręca sobie szyję wężem dusicielem jak szalikiem. – Nie wiem, o kim mama mówi – mruknął Marek urażony, że tak się trak- tuje znanego sportowca Adriana Swędziaka, mistrza lotów na paralotni, oraz znakomitego znawcę i przyjaciela zwierząt Sylwestra Baruszyńskiego z klasy siódmej B, prezesa Kolegium Zwierzęcego (jak wiadomo, pod tą nazwą kryło się po prostu kółko przyrodnicze Markowej budy). 1 Barakuda – duża, drapieżna ryba morska. 6

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2