Opowiadania - Tadeusz Borowski

48 · Opowiadania III Kursy wciąż się odwlekają, bo czekamy na flegerów z okolicznych obozów: z Janiny, z Jaworzna, z Buny. Mają być także flegerzy z Gliwic i z Mysłowic, dalszych obozów, ale należących jeszcze do Oświęcimia. Tymczasem wysłu- chaliśmy paru wzniosłych przemów czarnego kierownika od kursów, małego zasuszonego Adolfa, który przyjechał niedawno z Dachau i jest nasiąkły aż po uszy kamerad- schaftem 84 . Będzie podnosił zdrowotność obozu przez kształcenie flegerów i obniżał śmiertelność przez nauczanie, co to jest sy- stem nerwowy. Adolf jest niezwykle sympatyczny i nie z tego świata, ale jako Niemiec nie zna proporcji między rzeczami i zjawiskami i czepia się znacze- nia słów, jakby one stanowiły rzeczywistość. Mówi „Kameraden” i myśli, że my istotnie jesteśmy „Kameraden”, mówi „zmniejszyć cierpienie” i myśli, że to jest możliwe. Na bramie obozu spleciono z żelaza litery: „Praca czyni wol- nym 85 ”. Oni chyba w to wierzą, ci esmani i ci więźniowie, którzy są Niemcami. Ci, co się wychowali na Lutrze, Fichtem, Heglu, Nietzschem. Więc kursów na razie nie ma i włóczę się po obozie, czyniąc wycieczki krajo- i psychoznawcze. Właściwie włóczymy się w paru: Staszek, Witek i ja. Staszek kręci się zazwy- czaj koło kuchni i magazynu, wyszukując tych, którym kiedyś coś dał i którzy teraz jemu dać powinni. Jakoż wieczorem zaczyna się procesja. Schodzą się jakieś typy, którym źle z oczu patrzy, uśmiechają się życzliwie wygolonymi szczękami i wyciągają spod wciętych marynarek: ten kostkę margaryny, ów biały chleb szpitalny, inny kiełbasę, tamten papierosy. Rzucają to wszystko na dolne łóżko i znikają jak w filmie. Dzielimy łupy, uzupełniamy z paczek i gotujemy w piecu, który ma kafle barwne i majolikowe. Witek łazi za fortepianem. Stoi czarne pudło w sali muzycznej w bloku, tam gdzie i puff, ale w arbeitszeicie 86 grać nie wolno, a po apelu grają sobie muzycy, którzy poza tym dają co niedziela koncerty symfoniczne. Koniecznie pójdę posłuchać. Naprzeciw sali muzycznej znaleźliśmy drzwi z napisem „biblioteka”, ale wtajemniczeni twierdzą, że to tylko dla reichsdeutschów 87 parę kryminal- nych powieści. Nie sprawdzałem, bo drzwi są zamknięte na amen. Obok biblioteki w owym bloku kultury jest oddział polityczny, a koło niego – sala muzeum. Są tam fotografie skonfiskowane z listów i ponoć nic 84  Kameradschaft (niem.) – koleżeństwo. 85  Napis jest w języku niemieckim: „ Arbeit macht frei ”. 86  W arbeitszeicie (niem. Arbeitzeit – czas pracy) – w czasie pracy. 87  Reichsdeutsch (niem.) – obywatel Rzeszy, rdzenny Niemiec. Kierownik kursu dla sanitariuszy – przedstawienie postaci

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2