Wielki Rybak
Rozdział 3 · 59 obojętności lub za coś gorszego. Aby uspokoić oburzenie lekkomyślnych synów i bratanków, doradcy przygotowali wzniosłą deklarację intencji naprawienia krzywdy, jaka spotkała Arnon. Każdy niecierpliwy Arab mógł ów dokument podpisać i powołać się na niego, kiedy tylko chciał. W głównym namiocie króla, gdzie załatwiano wszystkie sprawy państwo- we i odbywały się posiedzenia Rady, stał masywny dębowy stół z misternie wyrzeźbionymi scenami pracy owczarzy i pasterzy bydła. Ten niezwykły mebel był czczony na równi z tronem. Nikt nie pamiętał imienia rzemieś lnika, który wykonał go co najmniej przed trzystu laty, lecz jego dzieło uzna- wano za symbol władzy wykonawczej od czasów panowania legendarnego Teracha, którego bohaterskie czyny inspirowały wiele pokoleń pieśniarzy. Na tym właśnie stole leżały dokumenty wielkiej wagi: petycje i edykty do- radców oraz dekrety króla. Po długiej naradzie doradcy sporządzili uroczystą przysięgę, wspaniale wypisaną na papirusie różnymi kolorami atramentu, stwierdzającą, że niżej podpisany zobowiązuje się pomścić księżniczkę Arnon, zabijając Antypasa, tetrarchę Galilei i Perei. Mściciel miał sam wybrać czas i sposób spełnienia przysięgi. Do niego należała decyzja, czy zrobi to potajemnie i samotnie, czy z dobrowolną pomocą innych. Podpis oznaczał przyjęcie zadania, zaś Arabia oczekiwała, że śmiałek dotrzyma obietnicy, nie zważając na koszty. Gruby arkusz papirusu uroczyście położono na stole i rozeszła się wieść, że tam leży, razem ze stylusem i rożkiem z inkaustem. Podpis mógł złożyć każdy, kto szukał zemsty na Antypasie. Ale gorące słońce nadal wypalało trawę, zaś mężczyźni zajęci byli desperackim poszukiwaniem pastwisk, aby ocalić resztki zdziesiątkowanych stad. Wszyscy byli zgodni, że nik- czemnik musi umrzeć, ale należało z tym poczekać, aż nadejdą lepsze cza- sy dla Arabii. Dla Arnon opóźnienie zemsty na Antypasie nie miało większego znacze- nia. Zadanie było niebezpieczne, a ktokolwiek by się go podjął, raczej stracił- by życie. Książę niewątpliwie bał się odwetu i jego pałac w Galilei był pilnie strzeżony. Dość już nieszczęść przyniósł pakt Arabii z Żydami. Powiedzia- ła to Zendiemu, gdy dowiedziała się o przysiędze ułożonej przez doradców. – Nie chcę być przyczyną kolejnych problemów – protestowała Arnon. – Lepiej dajmy temu spokój. Zendi zgodził się z nią, ale dodał, że cała Arabia będzie spała spokojniej, gdy Antypas zaśnie na zawsze. Pod koniec lata spadło kilka obfitych deszczów, zbyt późnych, by ożywić wypalone pastwiska, ale dających nadzieję na lepszą paszę wnastępnym roku. Zima była jednak bardzo mroźna, a śniegu niewiele.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2