Szatan z siódmej klasy
W mrokach tli się światełko · 97 przemykającego się przez „bawialnię”. Zdawało się, że jedna prababka, nieco wstydliwa, zasłoniła oczy powiekami, albowiemmłodzian był niezu- pełnie odzian. On jednak szedł pośpiesznie, stąpając na palcach. Ani babki go nie obchodziły, ani cały świat go nie obchodził. Zbliżył się cichutko do drzwi pokoju profesora i lekko zapukał. Ponieważ profesor gadał swoim zwyczajem przez sen, więc zapewne nie dosłyszał pukania. Adaś wszedł i po chwili wahania zatarmosił z możliwie największym szacunkiem czci- godnym ciałem. – Ha! – krzyknął z nagła obudzony profesor. – Co się stało? Pali się? Adaś położył palec na ustach. – Ciszej, ciszej, panie profesorze…Wielka wiadomość! Mam Francuza! Staruszek wyskoczył z legowiska okazując zdumio- nemu światu chude, kosmate nogi. – Trzymaj go! – zawołał zduszonym głosem. – Włamał się? – Nie! – szepnął Adaś. –Mam, ale nie tego. Niech się pan profesor okryje. Przepraszamza obudzenie, ale niemogłemwytrzymać… Proszę się położyć, a ja jutro wszystko opowiem. – Za nic, za nic… – mówił profesor gorączkowo. – Do jutra daleko! Gadaj mi zaraz! Adam Cisowski – odkrycie Francuza w historii domu
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2