Opracowania lektur i wierszy - liceum/technikum - klasy 1-4 - PO REFORMIE
Zofia Nałkowska, Granica (lektura uzupełniająca) 511 rodzina Gołąbskich nie miała pieniędzy, drugie zaś zajmowali państwo Posztrascy, znajdujący się w równie niekorzystnej sytuacji, gdyż pan Posztraski był alkoholikiem, a pani Łucja była dawną przyjaciółką Kolichowskiej. Zenon Ziembiewicz, uczeń ósmej klasy, zamieszkujący na stancji u nauczyciela gimnastyki , był częstym gościem w salonie pani Cecylii, dokąd przycho- dził, aby pomagać w nauce uwielbianej po cichu koleżance z klasy, Elżbiecie. Dziewczyna domyślała się, że jest w niej zakochany, jednak sama czuła do niego jakiś niewytłumaczalny wstręt. Poza tym darzyła młodzieńczym, platonicznym uczuciem rotmistrza Awaczewicza, który przyjeżdżał od czasu do czasu z frontu, aby odwiedzić swą – jakoby – krewną, pannę Julię Wagner, uczącą Elżbietę francuskiego. Owo uczucie było dla panny Bieckiej sprawą ogromną i w życiu jedynie realną. Rozdział III Pani Cecylia nie była osobą zbyt towarzyską, tolerowała jednak niekiedy wizyty swych starych przyjaciółek, a zarazem lokatorek. Kiedy była chora, wizyty te były nieco rzadsze. Jednak raz do roku, w jej imieniny, zbierało się u niej grono starszych już pań. Niektórym z nich dawniej powodziło się o wiele lepiej niż w tym czasie, jednak zachowały w sobie resztki zamiłowania do szyku i dystyngowanego zachowania. Podczas tych małych domowych uro- czystości Elżbieta przebywała razem z gośćmi i przysłuchiwała się rozmowom, zdając sobie sprawę z tego, iż ona mogłaby być teraz na miejscu którejś z owych niewiast i że w przyszło- ści ona również nieuchronnie się zestarzeje. Pani Kolichowska zaś w czasie owych spotkań uświadamiała sobie, iż należy ona do tej parady wiedźm, i myśl ta bynajmniej nie była dla niej przyjemna. Podczas jednego z tradycyjnych przyjęć imieninowych tematem rozmowy stały się służą- ce, o których starsze panie wypowiadały zgodnie opinię, iż są one takimi samymi ludźmi jak inni , ale równie zgodnie myślały w duchu, że jest wręcz przeciwnie. Pani Warkoniowa, wdowa po mecenasie, udowadniając, że służące są stworzeniami całkiem bezmyślnymi, wspomniała o Bogutowej, która niegdyś u niej pracowała. Miała ona wówczas czterdzieści lat i została zwolniona, ponieważ pani mecenasowa spostrzegła, iż służąca jest w ciąży. Pani Warkoniowa przyznała, że pomimo swej głupoty była to kobieta pracowita, i stwierdziła, iż owej służącej wielce się poszczęściło, gdyż pomimo nieślubnego dziecka została przyjęta do służby przez młodą hrabinę Tczewską, a jej córeczka Justynka bawi się w ogrodzie z hrabiankami jak równa . Wszystkie panie wyrażały też zgodnie opinię, że tym wszystkim ubogim i pozbawionym inteligencji kobietom świetnie się w życiu powodzi, gdyż wychodzą za hrabiów, ministrów i generałów i mając pięćdziesiąt lat są jeszcze piękne , damom zaś pozostają małe emerytury (…) i wspomnienia o mężach, którzy na długo przed tym, zanim umarli, stali się obcymi ludźmi . Słysząc takie wywody, Elżbieta obiecywała sobie, iż nigdy nie wyjdzie za mąż i będzie okrutna dla mężczyzn, o ile który odważy się ją pokochać. Rozdział IV Nadeszła wiosna. Pani Kolichowska często miała dodatkowe problemy związane ze swym ogrodem, oddzielonym od podwórza kamienicy wysokim parkanem, ponieważ, mimo że nie pozwalała tam przebywać żadnemu z lokatorów, często zdarzało się, że kwiaty nadające się do sprzedaży czy też dojrzewające owoce stanowiły przynętę dla własnych podwórzowych i okolicznych urwisów , sprawców wyrządzonych szkód nigdy nie udawało się odkryć. Niewiele pomagał też pies podwórzowy, Fitek, który dla podtrzymania czujności był z polecenia pani Cecylii karmiony tylko raz dziennie. Elżbieta lubiła spędzać czas w owym ogrodzie, snując marzenia, ale z okna jej pokoju widać było jedynie odpychające kamieniczne podwórze, na którym w cieplejsze dni pojawiali się mieszkańcy suteren, określani przez nią mianem ludzi
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2