Repetytorium - szkoła podstawowa. Język polski, kl. 4-6

Sekrety pana Kleksa U czniowie zrozumieli, że koniec Akade‑ mii jest już bliski. Pan Kleks z każdym dniem stawał się coraz mniejszy. Zapomi‑ nał łykać tabletki na porost włosów i prawie zupełnie wyłysiał. Wprawiało go to w stan zdenerwowania i zamyślał się w najmniej odpowiednich chwilach. Im bardziej profesor malał, tym bardziej zuchwały stawał się Alojzy. Nie przychodził na wykłady, na sennych lusterkach malo‑ wał karykatury pana Kleksa, bez pozwole‑ nia wchodził do kuchni, wszystkim kolegom nieustannie dokuczał. Chłopcy nienawidzi‑ li go, ale profesor pozwalał mu na wszystko i wyglądało to tak, jakby się go bał. W miarę jak profesor malał, zmniejsza‑ ła się również cała Akademia, skurczyły się meble, park, który wcześniej był tak rozle‑ gły, przerzedził się, a z potężnych dębów zrobiły się małe drzewka. Wszystko to dzia‑ ło się stopniowo, ale już po miesiącu zmia‑ ny były widoczne. W Wigilię pan Kleks zebrał swoich ucz­ niów i powiedział im, że bajka o Akademii zbliża się do końca. Po kolacji wigilijnej, którą profesor jadł wspólnie z nimi, zostały rozdane prezenty. Alojzego nie było wśród chłopców. Wbrew wszelkim zakazom do‑ stał się on do sekretów pana Kleksa i wy‑ niósł stamtąd szkatułkę z porcelanowymi tabliczkami. Na tych tabliczkach po chińsku zapisana była cała mądrość doktora Paj Chi Wo. Alojzy nie zdążył nic odczytać, ale po‑ rozbijał wszystko. Wtedy profesor tak się zdenerwował, że znowu stał się duży, i roz‑ montował Alojzego na części. Kiedy już lalka była w walizce, wszedł Filip. Oskarżył pana Kleksa o zniszczenie wspaniałego wynalaz‑ ku. Z wściekłości golarz pozbierał z choin‑ ki płomyki świec i po chwili stało się zupeł‑ nie ciemno. Adaś pamięta jeszcze kolegów wycho‑ dzących w świetle księżyca przez bramę Akademii. Pożegnanie z bajką P otem wszystko zaczęło się zmniejszać w oczach. Adaś wyraźnie widział maleń‑ ką Akademię, miniaturowego pana Kleksa. Nawet niebo się obniżyło, a księżyc wisiał tak nisko, jak lampa. Potem chłopiec usnął. Kiedy się obudził, znajdował się w poko‑ ju oświetlonym kulistą lampą. Gmach Aka‑ demii zamienił się w klatkę, w której sie‑ dział Mateusz. Tam, gdzie powinien być park, leżał dywan haftowany w drzewa, krzewy i kwiaty. Tam, gdzie był mur, stała biblioteka, a furtki w murze zamieniły się w grzbiety książek. Na podłodze stał maleń‑ ki pan Kleks. Adaś wziął go na ręce i usłyszał słowa pożegnania. Potem pan Kleks zmniej‑ szał się, aż w końcu stał się różowym gu‑ zikiem. Mateusz jakby na to czekał. Chwy‑ cił guzik i przemienił się w człowieka. Stał się czterdziestoletnim wytwornym panem i powiedział Adasiowi, że nie jest żadnym księciem, tylko autorem bajki o Akademii Pana Kleksa. Pewniak na teście 38 Lektury obowią zkowe

RkJQdWJsaXNoZXIy NzE1NzM2